Wiedźma Wie

4 sposoby na zombie

zombieAutorytety. Pamiętam jak dziś, (wcale to też nie było tak dawno), w szkole podstawowej, w gimnazjum, ten nacisk na autorytet jako coś, co trzeba bezdyskusyjnie uznawać w starszych. Te wspomnienia cisną mi na usta wiele krytycznych słów względem polskiego systemu edukacji, ale, że zakosztowałam chińskiego, który (wierzcie mi!) jest o wiele gorszy, to mu odpuszczę.

Dzisiaj znów na tapecie mamy trend odwrotny, ba! Odwrotnie proporcjonalny, pro-blogerzy nam piszą i psychologowie propagują, że wsłuchujemy się w siebie i właściwie to najlepiej nie słuchać nikogo innego niż tylko siebie. Zauważam tutaj jeden haczyk, a Wy? Bo to ktoś nam mówi z całą mocą swojego (histeryczny śmiech) autorytetu, żeby autorytetów nie słuchać.

Człowiek jest istotą społeczną. To wzięło się stąd, że potrzebujemy wiele do przeżycia, żeby jeść, spać, rozmnażać się, wyrosnąć i wychowywać i jeszcze, żeby nikt nas nie napadł we śnie albo podczas siusiania. Właśnie z powodu tych potrzeb, dawno, dawno temu i nie w bajce, a w procesie ewolucji człowiek został gatunkiem stadnym jakim jest do dzisiaj. Przynajmniej ja to tak czuję i tak to obserwuję. Blokersi chodzą grupami, rodziny tworzą mafie, czujemy się przynależni do państwa i tak dalej. Nawet boys band’y kochamy bardziej niż jednego, samiuśkiego Justina. A każda grupa, aby się nawzajem nie powybijać i sprawnie funkcjonować spełniając wszystkie potrzeby wszystkich członków grupy. I póki co, nie wymyślono jeszcze w tej materii lepszego systemu niż hierarchiczny. A to znaczy, że siłą rzeczy ktoś ktoś zawsze jest od kogoś mądry bardziej i mądry mniej. 

Czy więc możemy być sobie sami sterem, żeglarzem i okrętem w sytuacji, kiedy ukształtowali nas rodzice, środowisko i kultura? Odpowiedź na to pytanie zostawiam Wam. Oszukiwać można się zawsze.

Wstęp przydługi, ale ważny. Bo skoro autorytety dobre są, piszę, że uczą, że pomagają, że niezbędne. I, że trzeba ich słuchać między innymi po to, żeby kiedyś stwierdzić, że się mylili. Tak piszę. Ja wskażę wielu ludzi, którym zawdzięczam to, kim jestem. Niektórym dlatego, że podzielili się ze mną swoją mądrością. Inni dlatego, że podzielili się ze mną swoją głupotą, którą przyjęłam, a potem dostając po dupie wszystko sobie zweryfikowałam.

No więc gdzie problem? Po co ja piszę tego posta? A no dlatego, że uznanie czyjegoś autorytetu i podążanie za nim to jedno. A zamienianie się w bezmózgiego zombie to drugie. Poniżej cztery typy bezmózgich zombie, jakie otaczają nas na co dzień. Klasyfikacja by Krasnoludki.

A: Zosia – samosia

Typ wspomniany już na początku, ktoś mu powiedział, że sam wszystko wie najlepiej i nikogo ma nie słuchać. W końcu to jego życie, więc popełnia swoje błędy i w ogóle won ze strefy komfortu. Uwierzył i praktykuje umiejętnie czyniąc z samego siebie punkt odniesienia Wszechświata. Szkodzą mu jabłka? Oczywiście, są zatrute, a ci wyjątkowi co nie mają po nich wysypki to jakieś nosorożce są. Nigdy nie prosi o pomoc, gardzi drugim człowiekiem. Można poznać go po tym, że nieproszony podsyła ludziom filmiki z wykładami na YT, żeby się czegoś w końcu nauczyli. On przecież nie będzie tracił czasu tłumaczenie podstaw debilom, no czasami, kiedy ma szczególnie dobry dzień złoży bliźniemu pijącemu Colę Light życzenia szczęśliwego raka mózgu. W dyskusję z nim jednak nie wejdziesz, co najwyżej w kłótnię wesoło okraszonymi wspomnianymi już filmikami. W takiej kłótni będzie dużo wyzwisk, miłych inaczej epitetów, krzyku i „bo tak”. Zosia-samosia wszystko wie najlepiej, ale już wiedza co właściwie wie i umiejętność przedstawienia jej drugiej jednostce u niej szwankuje.

Droga Zosiu-samosiu ja wiem, Tobie nie można mówić jak maż żyć, ale dlaczego więc Ty rościsz sobie prawo do oceny życia pani spod 5tki lub Britney. Powiesz, że od pieniędzy przewraca się w głowie? Ale jak? Skąd wiesz, miałeś kiedyś tyle kasy?

B: Gdzieś czytałem.

Są wszak niepodważalne prawdy, które znają wszyscy prawda? To niezwykle ważne prawdy i kto by się tam przejmował, że zwykle są one sezonowe. Typ Gdzieś Czytałem wszystko coś gdzieś czytał, ma szerokie zainteresowania i dobrą pamięć do szczegółów. Jasne, czasami coś mu się zajączkuje i miesza, ale przecież nigdy w tych najważniejszych sprawach. Książki i (lub <|;^P) czasopisma stanowią dla niego źródło wiedzy rzetelnej i intelektualnej podniety. No, a do tego telewizja. W końcu wiadomo, że jeśli coś napisał zawodowiec/ ktoś komu za to zapłacili / gość z dyplomem / gość z tytułem to to musi być prawda. Nie trzeba takich rzeczy weryfikować i sprawdzać na własnym doświadczeniu. To by było bez sensu.

Gdzieś Czytałem wie więc, że na Zachodzie to jest za-je-bi-ście, a u nas smuteczek. Żadnej przyszłości w tej Polsce. To nic, że najdalej to był w Ustce (rocznik starszy) / na dwa dni w Londynie (rocznik młodszy). O Gdzieś Czytałem trzeba wiedzieć, że to typ empatyczny, taki z troską dla bliźniego. Na przestrzeni wieków byli bardzo zaangażowani w liczne akcje prospołeczne, takie jak pogromy przerabiających dzieci na macę żydów, piętnowanie porywających dzieci Cyganów, szczucie adoptujących dzieci gejów, czy mordowanie gwałcących dzieci muzułmanów. Dzieci to wszak dobro narodowe, słodkie, niewinne, bierne istotki.

A gruba ciotka Gdzieś Czytałam zawsze ci powie jak masz schudnąć, ona to się przecież tyle o tych dietach naczytała…

Drogi Gdzieś Czytałem, liczy się tylko to, co znasz z własnego doświadczenia. Znając Polskę znasz tylko Polskę i nic więcej, Polska to Twój punkt odniesienia i porównania. Porównując więc Polskę z mitycznym Zachodem, na którym nigdy nie żyłeś dłużej porównujesz w rzeczywistości swoje wyobrażenie Polski do swojej Polski marzeń.

C: Sekciarz

Dobry guru nie jest zły. Guru powie jak żyć, odróżni dobro od zła i w ogóle zwalnia swojego wyznawcę od potrzeby myślenia. Sekciarz to jednostka uprzywilejowana, ponieważ w każdej chwili może wstać do pionu, wyciągnąć przed siebie prawą rękę, nastawić wskazujący palec i zakrzyknąć wskazując swojego guru: „To nie ja! To on mi kazał”. XXI wiek jest o tyle fajny, że czasy klasycznych guru rozumianych jako nieogolonych szaleńców z zacięciem do psychomanipulacji się skończyły. Dziś guru może zostać każdy nawet tego nie chcąc. Najmodniejsi są guru od ćwiczeń i żywienia, ale ślepe oddanie jakiejś maszynce do robienia popu wciąż jest popularne.

Sekciarz to takie hardkorowe wydanie Zosi-samosi, tyle, że w centrum świata zamiast jego stoi jego guru, instancja najwyższa, bóg nie człowiek, istota nieomylna. I tylko bóg niebieski raczy wiedzieć ile żyć zostało złamanych, kiedy okazywało się, że ten guru to jednak omylny? Że ćwiczenia Chodakowskiej złe na kolana, że Freelee utyła, a Beyonce też rosną włosy pod pachami.

Drogi Sekciarzu, ludzie którzy mają coś do powiedzenia to skarby, bo tak naprawdę to tylko ułamek populacji. Reszta jest tu po to by się rozmnażać i nimi zachwycać. Ale wiesz, prawda nie jest jedna, jedyna a część konfliktów zakończy tylko znudzenie, bo tak naprawdę obie strony mają rację. A te same cele można osiągać różnymi metodami, zerwiesz jabłko z drzewa tak samo skutecznie korzystając z drabiny, wchodząc na dach, włażąc na jabłoń lub prosząc o pomoc ukochanego mężczyznę.

D: Followers

Follołuje, znaczy śledzi modne trendy, do których zalajkowania nie potrzebował nawet dostępu do internetu a tylko chwili braku uwagi. I się w niego wsączyło. Jest bojownikiem właśnie tej idei, która zainfekowała jego tablicę na FB / znajome blogi. Kupuje zawsze wszystko co najdroższe w myśl zasady, że dykta za 200 zł wytrzyma więcej niż ta za 20. Nazywa to zwracaniem uwagi na jakość. W dobie minimalizmu Followers z pęknięciem serca wyrzuca lub tylko chowa na dno szafy ukochane bibeloty po babci i pozbywa cię ciepłej narzuty z łóżka. Bo była w ciapki. I co z tego, że mu z tym źle? Przecież minimalizm jest dla wszystkich, w końcu się przyzwyczai…

Followers zostaje weganinem, kiedy zauważa, że ludzie, z którymi chodzi na kebab kupują tylko te z falafelami. Od tej chwili kupuje już tylko najdroższe wege-wędliny, wege-pasztety i zajada się tofurnikiem. Warzywa i owoce też kupuje tylko z atestem wegańśkości. Trzeba być pro.

Drogi Followersie, ja wiem, że stoi ze Tobą siła internetu i eksperckich blogów, ale Ty po prostu jesteś hipokrytą. I tyle.

Jasne, że przesadzam, wyolbrzymiam i skupiam się na oszołomstwach. Ale odpowiedz sobie szczerze, czy nie mam czasem racji i nie dostrzegasz wokół tych degeneracji? Prawda jest taka, że jeśli wziąć część Zosi-samosi, część Gdzieś Czytałem, część Wyznawcy i część Followersa to powstanie… Krasnoludek. Na co dzień chyba najwięcej we mnie siedzi Gdzieś Czytałem, ale Zosia-samosia też dzielnie walczy o swoje miejsce. A pozostałe typy od czasu do czasu też swoje wyszarpią. To wszystko jest gdzieś w nas.

A Ty mój czytelniku, kiedy nie myślisz, to którym zombie jesteś?

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • Mnie chyba najbliżej do Zosi Samosi, coś bym też wzięła z Gdzieś Czytałem. Masz rację, w każdym z nas siedzą różne typy zombiaków i w zależnosci od sytuacji dochodzą do głosu.

    • To odwrotnie niż u mnie. Najważniejsze, żeby się w tym nie zatracać, no nie? <|;^)

  • Zosia samosia i Gdzieś czytałem, to tak bardzo do mnie pasuje. Ech, chyba czas przestać się wpieprzać w cudze życia i ogólnie ogarnąć swój wredny charakterek.

    • A myślałam, że jestem jedyna 😉

    • Podobno świadomość własnych wad to już połowa sukcesu <|:^)

      • U mnie nie działa, wiem o nich od dawna, a jakoś nie potrafię tego zlikwidować… :p

  • Ja to zdecydowanie Dorosia-samosia, czasem też gdzieś coś czytałam, choć zdecydowanie nie o tym, że na Zachodzie tak fajniej niż u nas;) Ale pomijając już moje wewnętrzne zombiaki to świetnie napisany jest ten tekst, śmiechłam 😀
    Rozwojowo-blogowe zombie swoją drogą, ale dla mnie i tak najgorsze są zombie spod znaku kulturowego mainstreamu. Noszą skarpety i sandały i mają na imię „Ja w twoim wieku”, „Liczy się kasa”, „Nie dasz sobie rady” i „W telewizji mówią”. Reszta to przy nich małe piwko.

    • Dzięki.
      Ja W Twoim Wieku podpięłabym pod Gdzieś Czytałem, takie „nic nie wiem, ale i tak najlepiej”. A Skarpety i Sandały przypomniały mi o Hipsterach, typ, „robię co wszyscy, a taki jestem wyjątkowy – zajebisty” <|;^D

  • Ha jestem Zosia samosia 😀 taaaadam 😀

    • Chyba Was tu najwięcej! <|;^*

  • Zdecydowanie jestem Zosią Samosią. Wiem najlepiej, a nwet jeśli nie wiem to się dowiem. Typ niepokorny i buntownik z wyboru-jak powiesz nie mogę to wiesz że na pewno to zrobię ;).

    • Wiesz, to ja się zakładam, że nie mogłabyś zrezygnować z blogowania <|;^P I co Ty na to?

      • Ty podstępniaku! 😛

        • <|;^P a co, tchórzysz?

          • Akurat to musi być coś co ja chce zrobić bardzo i innych namowy żeby nie nie działają-także tutaj się nie dam 😛

          • Ja swoje wiem i Ty się zwyczajnie migasz! <|:^P

          • Migmig 😛 😉

  • Czytałam kiedyś, że ta Krasnoludkowa to całkiem fajna jest:)

  • Nasze Zombie (a po mojemu demony) siedzą w nas od zawsze. Hm.. mam w sobie każdego po trochu tylko zamiast Followersa dałabym typ Alternatywny, jestem indywidualistką,wyjątkowa i jedyną w swym rodzaju 😛

    • O tym Followersie już trochę rozmawiałam z Witajsłońce, że hipstera („robię to co wszyscy, ale taki jestem przy tym wyjątkowy-zajebisty”) też tu zaliczam. Ale nie chciałam tego tak głośno pisać, jeszcze by się ktoś oburzył <|:^P

      • Czyli myślimy podobnie a reszta zostaje między nami 😀

  • Dlatego staram się nie wyłączać myślenia 🙂 A sama najbardziej boję się Zosieniek co Czytały Gdzieś.

  • Zuzanna Gajewska

    Gdzieś czytałam, że jestem Zosią samosią 😛
    Pozdrawiam, Targetowa

  • Marta

    Chyba jestem czasem i Zosią samosią i followersem. To logiczne, że czasem nie panujemy nad swoimi zachowaniami. Próbujemy być kimś kompletnie innym, niżeli jesteśmy w rzeczywistości. Niby w dobrej wierze, bo chcąc się przypodobać innym, a jednak przez tak beznadziejny powód.

    • Myślę, że zawieszamy swoje myślenie nie tylko dlatego, aby spodobać się innym, czasami też zwyczajnie dlatego, że czegoś nie znamy i zdajemy się na cudzą opinię, przyjmujemy coś za pewnik lub jeszcze prozaiczniej, z umysłowego lenistwa.

Close