Wiedźma Wie

Pokochaj swoje piersi! Czyli dlaczego „braless”?

chodzenie bez stanika

chodzenie bez stanika

chodzenie bez stanikaJakie masz skojarzenia ze słowem stanik/ biustonosz? Dobre? Złe? Nijakie? Należysz raczej do kobiet, dla których jest tak oczywistą częścią garderoby, że mogły by w nim spać, czy też do tych, które po powrocie z miejsca publicznego do domu zdejmują go jeszcze przed butami?

Ja kiedyś należałam do tej drugiej grupy. Należałam, bo już dobrych 4 lat wybieram chodzenie na co dzień bez stanika. I spróbuję Cię przekonać, że i Ty powinnaś wyrzucić je wszystkie ze swojej szafy.

Chodzenie bez stanika?

Pamiętam swój pierwszy stanik i dzień, kiedy dostałam go od mamy. Nie jestem tylko pewna ile miałam wtedy lat, chyba 9 lub 10. Było lato i dzięki niemu czułam się taka dorosła, dużo bardziej dorosła niż inne dziewczynki. To było coś. Ale to wcale nie sprawiało, że on był wygodny. Nigdy nie nauczyłam się czuć w nim komfortowo, ani w żadnym innym. Zawsze zdejmowałam stanik zaraz po przyjściu do domu, a w zimie pod gruby sweter nie zakładałam go wcale, (co wzbudzało wśród chłopców sensację za czasów gimnazjum). Wiem, że wiele z Was robi dokładnie to samo.

Co mi dokładnie nie pasowało noszeniu stanika? Chyba wszystko. Nigdy nie przyzwyczaiłam się do uczucia, że mam coś na piersiach dokładnie tak samo, jak pomimo spędzenia 15 lat z wadą wzroku nigdy nie przyzwyczaiłam się, że mam coś na nosie i okulary doprowadzają mnie do szału. Uczucia gorąca latem. Sposób w jaki ta część garderoby odciskała się na ciele. Opadające ramiączka. Uczucie skrępowania. Do tego piersi bolały mnie zawsze przed miesiączką. A przede wszystkim to, że kiedy zdejmowałam stanik moje piersi przypominały dwa „smutne trójkąty” z sutkami ciążącymi w stronę pępka. Brrrr.

Za stanikowych czasów uważałam, że mam brzydki i niekształtny biust.

A teraz wygląda on tak, w różnych pozycjach, pod różnym kątem. Jest źle? No chyba niekoniecznie <|:^)

bez stanika

Co daje rezygnacja ze stanika?

Bo też ten post sponsoruje pytanie: „Co robisz, że masz taki ładny biust/ piersi/ cycki?”, które z racji zbliżającego się lata i noszenia coraz cieńszych ubrań słyszę teraz nawet po kilka razy dziennie. A kiedy odpowiadam, że właściwie to nic, po prostu w ogóle nie noszę stanika to mi nikt nie chce wierzyć. Ba! Niektóre posuwają się nawet do kwestionowania, czy faktycznie go nie mam! (Chociaż nikt nie jest tak odważny jak pewna sprzedawczyni bielizny z pekińskiego targowiska, która nie uwierzyła, póki nie dotknęła.)

Biustonosze służą do podtrzymywania piersi. Do tego samego służą również mięśnie klatki piersiowej, które jednak jakoś nie mogą się wykazać jeśli codziennie zakładamy na siebie dodatkowo ich protezę – stanik. Chodzenie bez stanika spowodowało u mnie większą jędrność, mięsistość, krągłość i uniesienie piersi względem tego, co było za czasów stanikowych. Zarazem też chodzę bardziej wyprostowana. Kiedyś próbując np. energicznie tańczyć, czy skakać bez biustonosza narażałam się na ból, ponieważ piersi „latały” mi wtedy na wszystkie strony. Obecnie mogę swobodnie ćwiczyć fizycznie absolutnie każdy rodzaj sportu bez stanika, nie potrzebuję do tego w żaden sposób podtrzymywać swoich piersi. Jasne, że biust mi faluje kiedy intensywnie się poruszam, jest to jednak ruch naturalny, który nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć.

Oczywiście ta zmiana nie nastąpiła od razu i trwało to jakieś kilka miesięcy zanim moje piersi „załapały”, że mają podtrzymywać się całkowicie samodzielnie, kiedy jednak już to się stało, nie trzeba im było jeszcze tego ani razu powtarzać. Za każdym razem, kiedy patrzę na piersi kobiety, która dopiero co zdjęła stanik wiem, że podjęłam słuszną decyzję.

A co z kobietami z naprawdę dużymi piersiami, który funduje im ból kręgosłupa? Tutaj przyznaję się do swojej niewiedzy. Nigdy nie miałam tak dużego biustu i szczerze nie wiem, czy i on może się podtrzymywać w naturalny sposób, czy też jednak jest za ciężki i jednak potrzebuje tej pomocy w postaci biustonosza.

A może brafitting?

W ostatnich latach brafitting, czyli profesjonalny dobór biustonosza zrobił się całkiem, całkiem popularny. Wiele jest głosów za tym, że wszystkie przeciwniczki staników biorą się z noszenia tych źle dobranych. Pewnie coś w tym jest. Odpowiednio dobrany stanik podobno jest jak druga skóra, tak, że możemy prawie zapomnieć o tym, że mamy go na sobie. Tylko po co, skoro o wiele prościej jest go zwyczajnie nie zakładać i chodzić bez.

Jest jednak wyjście dla kobiet, których piersi są zbyt ciężkie, różnej wielkości lub kobiet, które mają psychiczne zahamowania związane z chodzeniem bez stanika. Podobno bez niego jest „brzydko”, „nieelegancko”, „wulgarnie” i w ogóle „widać sutki”. Czy jednak nie uważacie za zupełnie pokręcone, że w czasach odzieżowej bezpruderii, kiedy możemy swobodnie pokazywać swoje nogi, brzuchy, plecy, ramiona i wałeczki tłuszczu, pokazanie naturalnego kształtu biustu (pod ubraniem!), którym nie są dwie odwrócone miseczki powoduje oburzenie?

A znów a propo sutków. Czy wiecie, że Marylin Monroe przyszywała sobie w bluzkach i sukienkach od spodu guziki mające imitować przebijające sutki?

Ja obecnie nie posiadam w swojej szafie już ani jednego stanika i też nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, w której mógłby on być mi potrzebny. Chodzenie bez stanika to dla mnie oczywistość. Kiedy potrzebuję, żeby mój strój był koniecznie bezpłciowo „elegancki” i „niewyzywający”, (czyli aby moje sutki nie odznaczały się pod ubraniem) to albo ubieram podkoszulek pod bluzkę albo bolerko, czy sweterek na górę.

Najważniejsze, o miłości.

Piersi to jedne z najbardziej czułych miejsc naszego ciała i zarazem najfajniejszych, bo nie trzeba być mężczyzną, żeby wiedzieć, że piersi są super. Mam wrażenie, że dodatkowe okrywanie ich stanikiem jakoś nas upośledza na odczuwanie świata, krępuje. Pozbycie się go daje miłe uczucie pierwotnej, dzikiej wolności, bo bez stanika widzimy jakie nasze piersi są naprawdę i możemy z nimi nawiązać prawdziwą relację. Biust bez stanika przestaje być wstydliwą częścią ciała. W końcu piersi to pierwszy intuicyjny wyróżnik kobiety jako kobiety.

I wiecie jeszcze co? 30 maja obchodzony jest międzynarodowy Dzień Bez Stanika. To już w poniedziałek!

 

ROK PÓŹNIEJ:

  • Napisałam kontynuację posta, w której rozprawiam się z najczęstszymi komentarzami, które tutaj padły i dzielę się swoimi patentami na piękny biust.
  • Witaj Słońce, która również po tym poście postanowiła spróbować bezstanikowej przygody, minął już rok i teraz ona zachęca Was do tego samego. Chodzenia bez stanika 🙂

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • eV

    Zazdroszczę Ci takiego podejścia. Ja nienawidzę swoich piersi, są za duże i we wszystkim mi przeszkadzają. Jak biegam to praktycznie trzymam ramiączka stanika aby nie spadły, jak szybko chodzę to mam nadzieję, że nikt na mnie nie patrzy, bo wszystko mi lata. A jak raz na ruski rok mam dzień lenistwa, bez zdejmowania piżamy, to pod koniec plecy mnie tak bolą, że czy chcę czy nie, muszę ten stanik założyć. Naprawdę nie sądzę, aby mięśnie były w stanie to sadło podtrzymać, nawet po kilku miesiącach chodzenia bez :/.

    • Jejku, uderzyło mnie jak napisałaś „nienawidzę swoich piersi”, to w końcu integralna część Ciebie! Z drugiej jednak strony nie mam tak dużych, żeby wiedzieć jak to jest <|:^/

  • Kiedyś nie lubiłam swojego biusty, obecnie nic do niego nie mam. Wiadomo, nie zawsze jest ładny, ale to pewnie wpływ hormonów w ciągu cyklu. Co do staników, od jakichś 2 lat nie noszę, znaczy tylko sportowe. Nosiłabym zwykłe, ale akurat mam pieprzyk wypadający w złym miejscu. Na brak, choć sportowego stanika jednak się nie odważę. Nie z powodów estetycznych, ale komfortu – mam za ciężki biust. Poza tym, przy intensywnych ruchach, kiedy nie jest dobrze podtrzymany, to boli. Teraz znalazłam idealny stanik sportowy, w którym piersi podtrzymuje guma dolna, a nie ramiączka. Kolejna bolączka, nawet przy sportowym, źle dobranym staniku ramiączka mi się wbijają i plecy dodatkowo bolą.

    • Problemu zbyt ciężkich piersi nigdy nie zasmakowałam i zupełnie nie wiem jak to jest. Tak jak pisałam, nie mam pojęcia, czy i one mogą się nauczyć same podtrzymywać.

  • Niestety, bezstanikowe życie nie dla mnie 🙁
    Mam zbyt dużą różnicę w wielkości piersi i wygląda to… dziwnie…

    • To ja chyba jestem ogromną szczęściarą, bo moje są całkiem symetryczne i do tego wielkości bardzo mi odpowiadającej.
      Ale Twoje z pewnością i tak są fajne, dużo je głaszcz, one to lubią <|:^*

  • Jestem na tyle płaska, że mogę chodzić bez i nie martwić się efektu Gwiżdżących Piersi, ale w niektórych ciuchach wygląda się korzystniej jeśli się jakąś tam atrapę piersi zainstaluje pod spodem 🙂

    • Podoba mi się wyrażenie „atrapa piersi” <|:^D

  • Nigdy nie pomyślałam o tym, żeby chodzić bez stanika 🙂 Chyba przez to, że zupełnie mi nie przeszkadza i ja nie z tych co od razu się go pozbywają 😀 Ale… muszę przyznać, że ten tekst dał mi do myślenia. Może warto spróbować? Chociaż jeden dzień na próbę? Chociaż z drugiej strony lubię moje staniki i chyba nie umiałabym ich całkowicie wyeliminować 🙂

    • Jeżeli lubisz staniki, tak jak niektórzy lubią np. kolczyki i do tego dobrze się w nim czujesz to ok. Ja jednak pokuszę, aby spróbować <|:^)

  • Ja w staniku lubię chodzić. Niejednokrotnie, szczególnie przed okresem, gdy tylko go ściągnę, czuję ból. Podobnie przy bieganiu czy ćwiczeniach. Mimo, że dużego biustu nie mam, nie wyobrażam sobie chodzenia bez stanika 😉

    • Jeśli lubisz i dobrze się w nim czujesz to okej. Właśnie o to chodzi, aby było nam dobrze! <|:^*

  • Qursantka

    Ja od czasu do czasu uwalniam piersi 😉 jednak stanik się przydaje, bo … nie cierpię gdy mi sutki stoją XD hahaha

    • A to ciekawe <|:^) Ja znów to lubię i chyba już tak się do tego przyzwyczaiłam, że okryte biustonoszem, gładkie piersi wydają mi się dziwne.

  • Magda

    od wielu lat nie jestem fanka ” cyckonoszy ” jak je nazywam 😁 i jest mi bardzo z tym dobrze, bo zawsze sie w nich meczylam, mam za delikatna skore i bardzo czesto mńie obcieraly, mialam odparzenia, nawet jak bylo luzniej czy tez mocniej zapiete -> zeby sie nie przesuwalo, a poza tym biustonosz jak gorset deformuje miesnie i piersi i je oslabia, gniecie i naraza na ryzyko wystapienia krwiakow i innych znieksztalcen i tego zawsze sie boje jak chodze w biustonoszu, bo czasami po prostu musze, ale to bardzo rzadko…na szczescie mam maly biust, chociaz bym nie plakala jakby byl z jeden maciupki rozmiar wiekszy.
    Swietny artykul ❤️….dziekuje….moze jak przeczytaja na mojej twarzoksiazce czyt. facebooku to zrozumieja, bo mi sie znudzilo tlumaczyc ze babski cyc jest naturalny i nie ma sie czego wstydzic i nie jestem puszczalska dziwka bo sutki stercza wow 👍🏻☺️😊☀️

  • Mam spore piersi i boję się, że gdyby nie biustonosz to byłyby do ziemi. Ale lubię swoje piesi i to najważniejsze! podziwiam, że jestś wolna! 🙂

    • Moje też nie są jakieś małe, mam takie ładne D ale wcale mi nie ciągnie w dół <|:^*

  • Fleur n Empire

    Kurczę… nie wyobrażam sobie chodzić bez stanika , może dlatego, że mam dość obwity biust i mi ciężko nawet chodzić. Natomiast dla kobiet z miseczką A, B to dobra opcja, szczególnie gdy do sukienki z głębokim dekoltem … 😉

    • Musiałabyś przetestować. Ale jak pisałam, nie wiem jak to by było z naprawdę dużymi piersiami.

      • Fleur n Empire

        Testowałam, cóż nie dla mnie. Choć podoba mi się wygląd piersi bez stanika

        • Szkoda w takim razie, szczególnie że jak piszesz podoba Ci się wygląd bez.

  • Na pewno lepiej nie nosić nic niż mieć źle dobrany stanik. Całkiem nie jestem w stanie się go pozbyć, ale przekonałaś mnie do tego żeby czasem go nie zakładać 😃

    • Polecam z całego serduszka 💖

  • Arcyciekawy tekst 😀 Mam zamiar odpowiednio uczcić ten dzień bez stanika! Aczkolwiek na co dzień go noszę. Taki dobrze dobrany jest naprawdę wygodny, wygodniejszy jak dla mnie niż jego brak. A noszę go przede wszystkim by trochę wyeksponować klatę, bo tak to raczej dekolty odpadają, ale też dlatego, że bez niego zimno mi w biust 🙂 Wiem, że to tylko kwestia przyzwyczajenia, ale powiedz to mojemu biustowi, bo mnie nie słucha i chce być ubrany. W upały chętnie nie noszę stanika i po domu też, z powodów między innymi takich jak napisałaś – kontakt z ciałem jest fajny 🙂 I po przemyśleniu może jeszcze bardziej w to pójdę 😉

    • Polecam polecam 💖 a w to zimno to Ci wierzę, bo sama mam tak, że zimą absolutnie nie mogę mieć dekoltów, a w ogóle najlepiej mi w golfie, bo inaczej marznie mi szyja <|;^P

  • mimi

    Ciekawe, że zasiadłam do tekstu zaraz po zdjęciu stanika (sportowego), w którym wytrzymałam jakieś 15 minut. A ostatnio zastanawiałam się, czemu w ogrodzie najbardziej lubię pracować topless, widać prowadzi mnie jakaś naturalna mądrość 🙂 Po wykarmieniu 3 dzieci i przejściu kilkukrotnym od miseczki b do e i z powrotem moje piersi mają zupełnie inny kształt i nie sądzę, aby udało im się powrócić do jędrności, ale jeśli nie grozi mi biust do pasa, chętnie wyrzucę staniki. Nie wiedziałam, że piersi uczą się podtrzymywać same, ale bardzo pasuje mi ta koncepcja. Czuję się zupełnie usprawiedliwiona!

    • Moje się nauczyły i to doświadczenie potwierdzają głosy innych znanych mi kobiet, które też zdecydowały się na radykalną rezygnację ze stanika.
      Możesz dodatkowo im pomóc ćwiczeniami i masażami, chyba nie ma lepszego sposobu na szybką poprawę jędrności biustu niż masaże właśnie.

  • Ola

    A co ze strojem kapielowym? Smazysz buleczki czy im odpuszczasz i zaslaniasz stanikiem?

    • Zależy gdzie jest kąpielisko <|:^P

      Ale tak poza tym, to nie utożsamialabym góry od bikini ze stanikiem, bo jak rozumiem to ją masz na myśli.

  • Bardzo ciekawa koncepcja, choć ja staniki bardzo lubię. To znaczy polubiłam się z nimi, gdy nauczyłam się dobierać odpowiednie i nigdy przenigdy nie kupować bez mierzenia. Nie zdejmuję stanika po powrocie do domu, ale spać w nim bym nie mogła…:) Nie cierpię za to staników kąpielowych, z trudem dobieram zawsze coś co pasuje do mojego małego biustu, bo w większości kostiumów albo wyglądam jak płaska deska albo mi się coś zniekształca. Mówisz, że dziś dzień bez stanika? Ok, zaraz spróbuję go jakoś uczcić 😉

  • Magdalena Gera

    Ładne to, w zasadzie nigdy nie chodziłam w stanikach, biustonoszach czy jak to kto sobie lubi ten sprzęt nazwać. Jedynym poważnym powodem, kiedy go na siebie ubierałam była scena a owe pancerze fundowały mi teatry, to one do dzisiaj są ich właścicielami. Lata temu jeden z reżyserów usiadł obok mnie i powiedział: „….yyy..Madziu, jest taka sprawa..nie gniewaj się, kupimy Ci stanik, co? pójdziesz ze scenografem do super sklepu i kupi Ci jaki tylko będziesz chciała, co? zgadzasz się?” Pewnie, nie ma problemu. Poszliśmy. Zakupiono mi chyba kilogramowy balkon, z silikonem w środku. Koledzy na zmianę przymierzali owe cycuchy i śmiechu było po pachy. Najwięcej gdy tylko te piersi ubrałam pierwszy raz i wparzyłam z „Nimi” na sobie na scenę. Jak możecie sobie wyobrazić, były dużo większe od moich. Swoją drogą ciekawe kto dzisiaj je nosi. Do dzisiaj uśmiecham się, kiedy sobie to przypomnę. Uważam, że luz w życiu jak i pod bluzeczką jest najprzyjemniejszy. Ściągnijcie je Dziewuchy! Dla bardziej wstydliwych polecam podkoszulki. Naprawdę świetnie się sprawdzają. Pozdrawiam, naturalnie, bez stanika!

    • Super historia! Bardzo się cieszę, że nie jestem w swojej „wolności” sama i tak wiele kobiet nie daje sobie wmówić, że musi stanik nosić <3

  • Dzięki!
    Jednak co do tego uciskania i guzków to badania są podzielone. Sama nie miałam nigdy stanika dobieranego przez brafiterkę, więc własnego zdania nie mam. A kobiety, które się na takie usługi zdecydowały mówią, że są zadowolone.

    I przepraszam, ale usunęłam linka z Twojej wypowiedzi, bo chodzi o blog z mojej czarnej listy. Nie chciałabym, aby ktoś na niego trafił ode mnie. Na rady tej pani trzeba bardziej niż bardzo uważać.

    • Aa okej, nie ma sprawy 😉 Ale jestem ciekawa, dlaczego tak uważasz? 🙂

      • W ogromnym skrócie, dlatego, że należałam kiedyś do wyznawców i na ślepo stosowałam się do rad z jej postów, żadna nie przyniosła spektakularnych super efektów w ramach poprawy mojego zdrowia, a jedna wręcz zrobiła dużo złego. No i jeszcze to w sumie okej, bo nie wszystko jest dla wszystkich, ale sposób w jaki mnie potraktowała i zwyzywała, kiedy napisałam jej w komentarzu jak u mnie skończyło się stosowanie konkretnego specyfiku, po prostu nie przystoi osobie, która chce ludziom doradzać w temacie zdrowia. Delikatnie mówiąc.
        Trochę o tym pisałam tutaj: http://wiedzmawie.pl/2016/02/guru/
        Do tego dochodzi tempo z jakim ona sama zmienia własną dietę. Nie wiem jak się żywi teraz, ale kiedy ją „opuszczałam” robiła rewolucję wprowadzając nabiał i jajka do dotychczas 100% witarianizmu.

  • Ja lubię stanik, co prawda ostatnio podtrzymuję głównie sportowym, ale jednak. Bez jakoś tak łyso, poza tym przy dużym biuście jest wygodniej (przynajmniej mi) 🙂

  • Matko, chciałabym mieć Twoje podejście 🙂 Mam piersi mikroskopijnej wielkości, więc push up sprawia, że choć trochę czuję się kobieco 😉

    • Ale kobiecość to nie tylko piersi! Mały biust wcale nie jest mniej fajny niż ten duży!

  • Bardzo ciekawy tekst 🙂 Podoba mi sie 🙂 Mi generalnie stanik nie przeszkadza a raczej podtrzymuje ciezkie piersi i zabiera troche wagi 🙂 Tak jak powiedzialas dobrze dobrany stanik jest jak druga skora 🙂

  • To ja zdecydowanie należę do osób, które bez stanika czują się dziwnie. Nie wyobrażam sobie do tego wyjść w miejsce publiczne bez biustonosza. U mnie to sprawa wygody.

  • Ciekawy tekst 😉 Ja osobiście lubię nosić stanik, głównie dlatego, że dodaje nieco objętości moim małym piersiom, więc czuję się w nim o wiele bardziej kobieco, niż kiedy nie mam go na sobie. Natomiast Twój tekst dał mi nieco do myślenia, więc może od czasu do czasu zrobię sobie wolne od stanika. Chociażby latem i kiedy nikt mnie nie widzi 😉

  • Bardzo ciekawe i fajnie, że trafiłam do Ciebie 🙂
    Ja należę do tej pierwszej grupy. Przekraczając próg mieszkania, zdejmuję stanik, ale to nie tak, że jest mi z nim źle. Wręcz przeciwnie – bardzo lubię bieliznę i zawsze dobieram ją ze smakiem. W pięknej bieliźnie czuję się seksownie. Natomiast zdarza mi się również nie nosić stanika szczególnie latem, bo np. sukienka leży lepiej bez niego. Nie ukrywam, że czuję się wtedy nieco skrępowana. Nie wiem od czego to zależy. Przekonałaś mnie jednak, żeby częściej dawać wolność piersiom. Dzięki 🙂

    • Wielu z nas powtarza się, że bielizna pod ubraniem jest czymś absolutnie koniecznym i jej brak czyni nas w pewien sposób nagimi. Pewnie natknęłaś się na jakimś portalu/ w prasie kobiecej, że już sama informacja, że nie mamy pod ubraniem bielizny może być dla partnera podniecająca… Możliwe, że podłapałaś gdzieś przekonanie, że brak stanika to wyuzdanie <|:^*

  • Tamara Feliga

    Wczoraj poszłam wynieść śmieci i po drodze na schodach zorientowałam się, że nie mam stanika. Trauma.

  • Mi akurat biustonosz nie przeszkadza i chodzę codziennie, jednak ostatnio przy takiej pogodzie zdarza mi się w domu biegać bez 🙂

  • Ja lubię nosić stanik, ale nie ukrywam, że dzieki Tobie popatrzyłam na tą czynność z innej perspektywy:)

  • Szacun za takie podejście do tematu. Jako właścicielka dużego biustu bez stanika czuję się nieswojo, lubię nosić tę część bielizny.

    • Najważniejsze jest to, że lubisz go nosić. Jeśli ktoś to lubi, a jeszcze jeśli kręcą go, (właściwie to ją) materiały, wzory i koronki to super. Najważniejsze to się cieszyć i czerpać radość <3

      • Oj, mnie kręcą bardzo! Oprócz wygody, która jest bezwględnie podstawą, duża wagę przywiązuję do strony estetycznej. Co tu gadać, lubię ładną i seksowną bieliznę;)

  • ja nie wyobrażam sobie nie nosić stanika – od zawsze uważam go za jeden z symboli kobiecości. piersi bez stanika pod bluzką wyglądają moim zdaniem po prostu nieestetycznie i sprawiają, że czuję się bardziej jak dziecko niż kobieta. mi jest niewygodnie właśnie bez niego, ale rozumiem, że każdy może mieć w tej kwestii inne odczucia 😉 co do fragmentu, że mięśnie klatki piersiowej naturalnie się wzmacniają, gdy nie nosimy stanika, jestem w stanie w to uwierzyć, ale mimo wszystko czułabym się źle bez tej części garderoby, a jest mnóstwo innych sposobów, aby popracować nad mięśniami.

    • Nikogo na siłę nakłaniać nie będę i cały czas podkreślam, że najważniejsze to czuć się dobrze i komfortowo z tym, co się robi. Chociaż nie ukrywam, że zawsze przechodzą mnie lekkie dreszcze, kiedy kobieta pisze, że piersi bez stanika są nieestetyczne.

  • Hmm brzmi ciekawie. 🙂 Czyli to znaczy, że staniki od dobrych brafiterek nie ściskają mnie mocno pod biustem?

    • Grażyna Halenka

      Jako że stanik musi utrzymać często dość ciężki biust, obwody nie mogą być za luźne (i latać sobie po plecach). Ale jeśli taki obwód kroi Cię na pół, to nie jest dobry brafitting 😀 Poza tym ostatecznie to Ty decydujesz i najważniejsze, czy to Ty się w staniku dobrze czujesz 🙂

  • Dla mnie na szczęście stanik jest czyś tak naturalnym, że zakładam go jako pierwszy i zdejmuję, jako ostatni. Czasem mam tylko problem, gdy muszę wyjść bez niego (np. do odkrytych pleców), bo czuję się wtedy dziwnie, ale może też ze względu na mój dość duży biust. Zaintrygowało mnie to, że twój biust bez noszenia stanika stał się ładny i jędrny.

    • Jeśli masz problem, aby wyjść bez niego, to nie powiedziałabym, że „na szczęście jest dla Ciebie czymś naturalnym”. Przemyśl to proszę :^*

      • Pisząc swój komentarz spodziewałam się, że będzie źle zrozumiany. Są dwa powody mojego dyskomfortu – niesforność owych piersi (lubią czasem gdzieś wyskoczyć), a z drugiej strony zbyt natarczywy wzrok mężczyzn.

        • Widzisz, ja to po prostu widzę prosto: albo czuje się dyskomfort / ma się problem, albo nie. Wynajmowanie powodów dla takiego, czy innego stanu nic w nim nie zmienia.

  • Pingback: O szkodliwości noszenia stanika i jak mieć piękny biust bez niego? - Wiedźma Wie()

  • Pingback: Życie bez stanika. Dlaczego tak jest zdrowiej, wygodniej i fajniej? - Witaj Słońce()

  • Aleks G.

    Naprawdę uważasz, że na tym zdjęcie w pomarańczowej sukience masz ładny biust? Jeśli tak, podziwiam życia w swojej bance 🙂

    • Nie uważam tylko wiem. Tak wygląda naturalny, jędrny, kształtny biust. Jasne, że możesz mieć inne standardy, tylko proszę mnie do nich nie podciągać. Miło mi, że poświęciłaś czas, żeby spróbować mnie obrazić 😉

  • A jak to zrobić żeby przetrwać te pierwsze kilka miesięcy zanim kształt się poprawi? Kiedy zakładam jakąkolwiek bluzkę czuję jakbym miała wyjść nago ^^ Ja wiem że to nie tak…Nie bardzo lubię super luźne ciuchy a te dopasowane opinają choćby najluźniej ale jednak widać ich kształt i mam wrażenie jakby nikt nie miał nic innego do roboty jak tylko gapić się na moje piersi 😀 😀

    • Polecam Ci drugą część, o tutaj: http://wiedzmawie.pl/szkodliwosc-stanika/. Czyli na pewno wszelkie zabiegi pielęgnacyjne, ale też pracę ze świadomością. Wiesz, naprawdę ludzie mają lepsze rzeczy niż gapienie się w Twoje cycki. Chociaż niektórzy to lubią i będą patrzeć, ale to już niezależnie od tego czy stanik na sobie masz, czy nie.
      No i możesz też poczekać z rezygnacją ze staników do jesieni i zimy, pod swetrami nie widać, czy ktoś stanik nosi, czy nie. Ty i Twój biust będziecie mieli czas przyzwyczaić się do jego braku zanim inni to zauważą :*

      • O dziękuję za superszybką odpoWIEdź 🙂 Ja wiem, że to wszystko jest w głowie, czytałam też i drugą część. Już parę dni nie noszę stanika i myślę, że czekanie do zimy nic nie da, bo nie lubię nosić grubych ubrań 🙂 Muszę przywyknąć na pewno 🙂 Bardzo fajnie, że piszesz na ten temat. Mało jest takich odważnych kobiet, które nie boją się łamać tabu 🙂 Niech MOC będzie z Tobą!

        • Dzięki! Niech moc będzie i z Tobą!

          Za tydzień kończę eksperyment z miesięcznym, konsekwentnym ćwiczeniem jelenia i dam znać, czy może to jest sposób. Zdradzę już, że podejrzewam, że tak ale niech pomiar obwodu i zdjęcia porównawcze zawyrokują.

  • Duże biusty powinny nosić staniki na trening, ze względu na amortyzację odcinka piersiowego kręgosłupa (dbamy byśmy nie miały dyskopatii). Małe i średnie mogą się spokojnie bez biustonosza obyć. Piersi wcale nie sflaczeją. A kobieta po to ma sutki, by się ładnie odznaczały pod koszulką;-). Sama ubolewam, że obecnie bardzo młode dziewczyny małych biustach nie mogę się obejść bez stanika, gdyż wierzą w to „flaczenie biustu” i rozciąganie się więzadeł Coopera… nie do końca jest to prawdą. Współczesny świat wykreował wiele sztucznych potrzeb, sprzedając je nam jako niezbędne do utrzymania zdrowia. Ale trzeba mieć racjonalne podejście i warto dobre poznać swoje ciało i jego faktyczne potrzeby. A nie lecieć za modą i wierzyć w każda nową potrzebę.
    Piszesz świetnie. Bardzo się cieszę, że do Ciebie trafiłam. Wreszcie prawdziwie kobiecy, buntowniczy i pozytywny artykuł:-)))))))))

    • Przyznaję szczerze, że na obsłudze dużego biustu się nie znam, mój jest z tych średnich. Jednak pewnie masz sporo racji z treningami, zwłaszcza gdyby miało chodzić o jakieś energetyczne skakanie 🙂

      I dzięki! zapraszam tu częściej!

  • P.S dobrze ci bez stanika:-)!

Close