Wiedźma Wie

Czego uczy Islandia? + najpiękniejsze kadry pierwszych 2 tygodni

Piszę do Was obecnie z niesamowitej Islandii, która dla mnie okazała się nie być krainą lodu i ognia, a deszczu i tęczy. Wszyscy, którzy odwiedzili kiedykolwiek ten kraj powtarzają, że to miejsce niezwykłe. Zgadzam się z tym. Błąkając się samotnie po tutejszych łąkach, a pojedyncze domki mając daleko w zasięgu wzroku rozumiem dlaczego we wróżki i elfy wierzą tutaj nie tylko dzieci. Nie dziwi, że tutaj ludzie są trochę na bakier z chrześcijaństwem, idea istnienia jednego Boga, który wszystko stworzył i wszystkim zarządza wydaje się tutaj szalona. Bo też taki musiałby być tutejszy Bóg, szalony i niezdecydowany, czy tu będą skały, czy soczysta trawa, gorące źródło, czy lodowiec, słońce, czy deszcz. Islandia jest równocześnie szara i rozwibrowana kolorami, a trawa tutaj wydaje się mniej zielona, a bardziej żółta niż gdziekolwiek indziej.

Pierwszymi osadnikami tego kraju byli podobno mnisi udający się tutaj w poszukiwaniu ciszy i kontemplacji. A Islandia nieustannie czegoś uczy, daje lekcje i wypowiada morały pełnymi zdaniami. To są lekcje, które dała mi, abym Wam przekazała:

Jedyne co jest pewne to zmiana

W tej chwili new age’owy banał, który powtarzamy sobie równocześnie wściekając się, że nic już nie jest takie samo, kiedyś to było dobrze, a teraz wszystko jest inne, nie takie. Islandia pozwala poczuć tą prawdę aż do jej esencji. Podczas jednego spaceru bywałam już spocona i spieczona słońcem, a zaraz mokra i zziębnięta. Niemal codziennie pada, co nie znaczy leje przez cały czas, ale naprzemiennie pada, żeby zaraz zrobiło się pięknie, sucho dzięki wiatrowi, a na niebie maluje się cudowna tęcza. Z reguły podwójna! Po kilkudziesięciu sekundach lub kilku minutach znów pada. I znów tęcza i… A podczas jednej podróży z Reykjaviku do Blönduós na północy mogłam obejrzeć milion różnych krajobrazów. Od księżycowych skalistych pustyń po zalesione przez człowieka soczyste łąki, połacie zarośnięte wyłącznie fioletowym łubinem, wysokie góry, niskie pagórki, rzeki, jeziora, ocean, każdy z mijanych krajobrazów był tak piękny, że chciałam się w nim zatrzymać. A za chwilę wjeżdżaliśmy już w zupełnie inny i to on wydawał mi się najpiękniejszy. Po ledwie dwóch tygodniach na pytanie, gdzie podobało mi się najbardziej szczerze odpowiadam, że nie wiem. Nie wiem nawet, czy wybieram dziką naturę, czy hipsterski Reykjavik. Mogłabym tu mieszkać, ale pewnie tego nie zrobię nie będąc się w stanie zdecydować gdzie.

Nie przeczekuj deszczu, przyjmij, że on jest i rób swoje.

Po deszczu zawsze wychodzi słońce. Naprawdę. Zawsze. Chociaż nie zawsze od razu. Może być tak, że przez dłuższy czas krótkie okresy bezdeszczowej pogody przeplatają się z męczącymi ulewami, ale nawet wtedy można iść na spacer, czy gdzieś przebiec suchą nogą. Tak też jest z problemami w życiu. Trzeba je zaakceptować i żyć razem z nimi zamiast tracić życie w oczekiwaniu na to metaforyczne słońce. Nie można odkładać sięgania po marzenia na „będzie lepiej” tak jak nie można cieszenia się naturą Islandii odkładać na „będzie sucho”.

Pada po to, abyśmy zachwycali się tęczą.

Obserwując Islandczyków, którzy na co dzień żyją w krajobrazach zapierających dech w piersiach ma się wrażenie, że oni już ich nie widzą. Człowiek jadący nad morze/ w góry/ na stare miasto w Krakowie bez przerwy stęka „jak tu pięknie! Jak tu pięknie!”. Chyba, że… akurat tam mieszka. Dobre życie potrafi stać się taką oczywistością, że przestaje cieszyć. To łaska, że czasami coś się spieprzy i pozwoli nam na nowo docenić wspaniałości, które są naszym udziałem.

Trzeba być obserwatorem, który zatracił się w życiu

Szczęście to nie stan wiecznej radości, ale przenikającej wszystko akceptacji. Wychodząc z takiego punktu i przyjmując przede wszystkim, że jesteśmy przede wszystkim ludźmi nabiera się innego podejścia do życia. Raz można obserwować piękno wokół, innym razem zatracić się w cierpieniu. W zależności co dostajemy od życia. Szkoła Osho. To tak Islandczycy traktują naturę swojego kraju, raz godzą się na to jaka jest, innym razem angażują się w zmienianie jest, jak to jest z akcją zalesiania pustynnej wyspy. Wysiłek trudny, wyczerpujący i kosztowny i do tego obserwując zmienione zalesione tereny ma się wrażenie, że coś jest nie tak. Ale bez tych drzew cała Islandia za jakich czas uległaby erozji i zniknęła.

Czasami możesz nie mieć ochoty nawet na to co lubisz.

Serio. To, że uwielbiasz chodzić na medytować, a dziś nie masz ochoty, to znaczy tylko tyle, że… dziś nie masz ochoty. Być może ostatnio zadziało się coś, co Twoja podświadomość jeszcze przepracowuje, albo dzień jest tak pozytywnie emocjonujący, że wręcz żal się wyciszać. Nie zmuszaj się do ulubionych czynności, kiedy nie masz na nie ochoty, tak jak nie zmuszasz się do jedzenia czekolady. Bo dużo ryzykujesz, że zamienisz przyjemność na przykry obowiązek. A to grzech wobec radości życia.

Nie stać cię nie kupujesz.

Moja osobista lekcja dorosłości i pokory, którą odebrałam dopiero tutaj. A powinnam była już miesiące temu wydając kolejne pożyczone pieniądze na szkolenia i warsztaty. Możecie się kłócić, ale ja już przyjmuję, że jeżeli na coś mnie nie stać to albo umiem się bez tego obejść, albo nie jest mi to w tej chwili potrzebne. Islandia jest niewyobrażalnie wręcz droga i oferuje masę ciekawych opcji, które bywają naciągane i warte spróbowania tylko jeśli a)marzymy akurat o tym b)znudziła nam się już cała reszta. Tak jest też w całym nowoczesnym życiu, zbyt często gonimy za rzeczami, które są nam zbędne. I wcale nie chodzi tylko o przedmioty materialne.

W każdej chwili jest dobra pora, aby zacząć.

Patrząc na symbol Reykjaviku, betonowy kościół Hallgrímskirkja trudno mi uwierzyć, że nie jest to zabytek z zamierzchłej przeszłości, a budowla z lat 80-tych. Teraz trudno sobie wyobrazić stolicę Islandii bez niego, a kiedy powstawał pomysł budowy pewnie wielu się krzywiło. Nie ważne co robimy i jak późno z naszej perspektywy zaczynamy, bo za jakiś czas może się okazać, że właśnie to nad czym teraz się wahamy okaże się najważniejsze w naszym życiu.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • Piękne miejsce.

    • Zaiste magiczne! Naprawdę, czaiłam się na Islandię i marzyłam o niej latami, a okazała się jeszcze cudowniejsza niż się spodziewałam. Jeśli tylko będziesz miała lub zorganizujesz sobie okazję to bez zastanowienia przyjeżdżaj!

  • Ależ mi się podoba Twój wielki comeback 🙂 I dziękuję za ten wpis, bo akurat dobrze trafił..

    • Dzięki, postarałam się. Z wpisami się polecam, wiesz zresztą jak to jest, że czasami się nie pamięta, że się coś wie… 😉

  • Niby o Islandii, ale tak bardzo o życiu! <3
    ps.Wracasz czy zostajesz? 😉

  • Pamiętam jak kiedyś pisałaś o tym, że bezskutecznie próbowałaś się załapać do pracy na Islandii. Cieszę się, że wreszcie Ci się udało tam znaleźć i zobaczyć to wszystko na własne oczy. Mija właśnie 2 lata odkąd tam byłam, a ciągle o niej śnię. To miejsce pozostawia niezatarte wrażenie, i w moim przypadku też straszną nostalgię.

    • Podejrzewam, że u mnie też tak będzie i z pewnością będę się tu starała wracać. Zakochałam się nawet w białych nocach.

Close