Wiedźma Wie

6 przewrotnych rzeczy, których uczą dzieci

czego uczą dzieci

czego uczą dzieci

czego uczą dzieci

Nie bez przyczyny tak wielu ludzi zaangażowanych w rozwój osobisty powtarza, że jedną z najważniejszych rzeczy jest ciągle wątpić i ciągle kwestionować. To zasada, o której przypomina samo życie. Bo nawet jeśli załóżmy jesteś zdobywającą powoli uznanie warszawską tarocistką i niedawno adoptowałaś kota, możesz obudzić się któregoś dnia szepnąć życiu do ucha „Zaskocz mnie! Porwij mnie gdzieś!”, a ono na to „Zawsze do usług, tylko mi zaufaj!”. Dajmy na to ja właśnie tak zostałam au pair na Islandii.

Poza cudownymi krajobrazami i dziką naturą mam więc tutaj oczywiście też dzieci. A chyba trudno, żeby przebywanie z jakimikolwiek dziećmi nie prowadziło do refleksji. Czasami zupełnie niespodziewanych, przewrotnych, kwestionujących wartości, które już tak chętnie uznaliśmy za własne.

Nie kieruj się emocjami

Emocje to piękna sprawa, gdybyśmy nie mogli ich odczuwać życie nie miałoby smaku. To emocje są przyprawą codzienności. A jednak nie powinny być jedynym kierunkowskazem Twojej drogi. Twoje emocje to nie Ty. Idąc tylko za ich zmiennym głosem narobisz sobie bałaganu i zakręcisz się w kółko. Dzieci kierują się przede wszystkim emocjami i dlatego potrzebują dorosłych, aby nie zrobić sobie krzywdy. Zdrowy rozsądek też nie powinien być Twoim kompasem, bo może zaprowadzić Cię do życia wygodnego, ale nie dającego szczęścia. Serce niemalże odwrotnie. Ale równorzędne połączenie tych 3 doradców, emocji, umysłu i serca tworzy konkretną mapę do spełnionego życia.

Pozwalaj emocjom płynąć

Nie podejmuj decyzji ani w złości, ani na fali radości. Ale też ich nie umniejszaj, nie spychaj głęboko w zakamarki duszy i umysłu, nie tłum. Tłumienie emocji prowadzi do wyniszczających chorób. Fajnie jest nauczyć się obserwować emocje jakby z boku, zupełnie się z nimi nie identyfikując. Dla mnie to takie trochę rozdzielenie na 2 mnie, mnie, która jest pochłonięta np. euforią i mnie, która tylko na to patrzy. Jeszcze fajniej jest dać się porwać panującej emocji, trzasnąć drzwiami, krzyczeć, piszczeć, tańczyć, płakać lub wyć do księżyca. Dla higieny umysłu. Ważne, żeby puszczając emocje nikogo przy tym nie zranić i w ogóle patrz punkt wcześniejszy. Dlatego krzycz w pustkę, nie na kogoś i trzaskaj drzwiami w pustym domu, nie przerywając rozmowę.

Kwestionuj i Sprawdzaj

Właśnie. Kwestionuj, pytaj, sprawdzaj. Czy zasada, którą się kierowałaś w zeszłym roku nadal się sprawdza? Czy Twoje przyzwyczajenia Ci służą, a przyjaciele wspierają? Nadal identyfikujesz się z tym samym motto, co w zeszłym roku? Czy nadal obowiązują te same zasady? Czy kolejne poszukiwanie lepszej pracy znów okaże się bezowocne? A może warto spróbować raz jeszcze? Życie bywa jak niania. Gdy pytasz o dodatkowego cukierka to odmawia, tak za drugim i piątym razem. Ale za pięćdziesiątym pewnie Ci go da. Czasami da i nawet częściej niż przypuszczamy, da od razu za pierwszym razem. Trzeba tylko poprosić. 

Miej jakieś świętości

Z tym kwestionowaniem też nie można przesadzić, aby nie stać się zblazowanym filozofem na krawędzi doktoratu i skraju załamania nerwowego. Uznaj, że jest czyjaś perspektywa względem której wierzysz w bzdury, ale coś szanuj, rodzinę, ochronę środowiska, Kościół, co do Ciebie przemawia. Nie koniecznie to samo na każdym etapie życia. Przykład z dzieci jest taki, że jakkolwiek super jest ich nie ograniczać i pozwalać kreatywnie traktować przestrzeń zamieniając w zabawki, rzeczy, które z definicji nimi nie są. Wszystko może służyć do zabawy. Ale nie wszystko powinno, jak noże, drzwi od śmietnika, ulubiona szminka mamy i tego typu rzeczy. A przynajmniej nie w każdym wieku.

Zasady są dla nas, nie my dla zasad

Zasady są po to, żeby ich przestrzegać i zarazem po to, żeby je łamać. Traktując świat zero-jedynkowo tylko tracimy. Złamanie zasady, że słodycze jemy tylko w weekendy może uratować nudny, deszczowy wtorek, kiedy nie można bawić się na zewnątrz. Zjedzenie kawałka czekolady kiedy robimy bezcukrowe wyzwanie z Chodakowską wyrzuca nas z zabawy i odbiera, a przynajmniej o nowy początek oddala radość z ukończenia wyzwania. Stosuje się

Fajnie być dorosłym

Znam zbyt wielu ludzi, którzy uważają, że przygody, zabawa i poznawanie nowych rzeczy są zarezerwowane tylko dla dzieci. Kończysz studia i zaczynasz szarą prozę życia. Nie musi tak być i coraz częściej nie jest. Można wyjść za mąż po 40stce, a nawet 60tce, znaleźć pochłaniające cały wolny czas hobby po 50tce i w ogóle zmieniać życie i uczyć się nowych rzeczy zawsze i w każdym wieku. Sama kilka tygodni temu nauczyłam się łazić po drzewach, pięć minut do trzydziestki, a ja pijam kawę machając nogami z gałęzi. Można, nie trzeba być dzieckiem do tego, aby czerpać z życia radość. Fajnie być dorosłym, nie trzeba chodzić do szkoły, a pracę można sobie zorganizować jak się lubi. No i jeszcze te legalne jedzenie lodów o 2 w nocy!

 

Podsumowując, dzieci przypominają o tym jak ważna jest w życiu równowaga. Po całym dniu piszczenia, tarzania się po trawie i puszczania baniek mydlanych mam ochotę tylko na piwo i „dorosły film”. Dla balansu i zachowania siebie. I dlatego właśnie o potrzebie równowagi będzie kolejny tekst.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • Z takim dziecięcy podejściem wybrałam termin założenia firmy, bo i ona nie jest obwarowana idealnym biznesplanem. Wyszło ze mnie duże, naiwne dziecko.

    • Jest jakieś takie powiedzenie, że lepsze nieidealnie zrobione niż idealnie zaplanowane. Teraz przynajmniej już wiesz, czego nie wiesz, czego musisz się nauczyć i w ogóle. Dzieci dorastają i stają się mądrymi ludźmi, tak będzie i z Twoją firmą 🙂

Close