Wiedźma Wie

Tarot: Co? & Po co?

 

Cyganka II (3)

Czym jest Tarot?

Tarotem nazywamy specyficzny system wróżenia za pomocą kart. Oprócz Tarota istnieją również inne systemy karciane jak karty Anielskie, czy cygańskie, są one zupełnie od Tarota różne.

Każda talia Tarota składa się z 78 kart, 22 kart Arkanów Wielkich, najbardziej podstawowych i archetypicznych przedstawień ludzkiego losu. Karty Arkanów Wielkich ponumerowane są od 0 do 21. Tutaj znajdziemy Głupca, radosnego wędrowca nieświadomego ani czyhających na niego zagrożeń, ani nawet własnego celu. Wszechpotężnego Maga. Pustelnika zajmującego się tylko własnym wnętrzem. Wielką transformację Śmierci. Usidlenie Diabła i tak aż do ostatecznej realizacji wszystkich potencjałów, czyli Świata. Arkanom Wielkim towarzyszy 56 kart Arkanów Małych, dzielących się na cztery części, z których każda odnosi się się kolejno do świata ludzkich emocji, uczuć, myśli i materialnego posiania. Każda z części składa się z 14 kart. Karty od As’a do 10 oznaczają konkretne stany i sytuacje. Pozostałe 4 karty to tzw. karty dworskie, figuralne przedstawienia osób i typów charakterów. Najczęściej Arkana Małe oznacza się kolejno symbolami buław (emocje), kielichów (emocje), mieczy (myśli) i monet (materia).

Osobę posługującą się Tarotem nazywamy tarocistą lub tarocistką. Odczytywanie znaczeń kart wymaga samowiedzy, wiedzy dziedziny mitologii, kultury, psychologii, często również astrologii i religioznawstwa, o doświadczeniu i praktyce nie wspominając. Dlatego odradzam i w ogóle będę się starała pomijać milczeniem problem stawianie kart osobom trzecim. Chcę Was jednak przekonać, że każdy jest w stanie używać Tarota dla siebie i dzięki niemu poszerzać wiedzę na temat siebie, swojego wnętrza i własnego życia.

Tarot jest jednym z wielu systemów dywinacyjnych, czyli wróżebnych, znany już od kilku setek lat. Nie jest znany autor, okres, ani dokładny czas powstania Tarota, wielu wywodzi jednak jego pochodzenie ze starożytnego Egiptu. Czy należy temu ufać? Nie wiem, faktem jednak jest, że wszystko, co magiczne i tajemnicze wywodzone jest w Egiptu, z matematyką na czele. W Europie początki tatota sięgają XIV wielu, choć wtedy i przez dwa kolejne stulecia karty te służyły do… rozrywki. Grano nimi w grę hazardową zwaną tarocco. W XVII wielu wzór kart zaczął się zmieniać, w efekcie czego narodził się najbardziej klasyczny Tarot marsylski. Zaczęto wróżyć. Prawdziwy rozkwit Tarot zaczął przeżywać jednak dopiero w XX wielu, najpierw za sprawą Hermetycznego Zakonu Złotego Brzasku, a szczególnie dwóch związanych z nim nazwisk, Wait’a i Crowley’a, a późnij dzięki wszystkim poszukiwaczom spod znaku New Age.

Tyle w okrojonej, telegraficznej wersji. Historia Tarota w pigułce, po więcej wiedzy odsyłam Was TUTAJ i TUTAJ.

Tarot a rozwój osobisty.

Do korzystania z kart Tarota nie potrzebujemy żadnych szczególnych zdolności, a jedynie umiejętności posługiwania się intuicją i praktyki. Sama talia to narzędzie, a korzystanie z niej to umiejętność. Pozwolę sobie porównać korzystanie z Tarota do gotowania, każdy może to robić pod warunkiem posiadania odrobiny wiedzy, która jest w większej części intuicyjna. Liczy się chęć i otwartość. I zupełnie jak z gotowaniem, niektórzy rodzą się z większą, a inni mniejszą dawką umiejętności wrodzonych. Jednych to wciągnie, zafascynuje i poprowadzi do wirtuozerii. A jeszcze innych… w ogóle to nie zainteresuje. Oczywiście, jak z gotowaniem, to nie tak, że wszystko wyjdzie nam za pierwszym razem i że każdy „z ulicy” może uznać siebie za tarocistę. Nie i jeszcze raz nie. Posługiwanie się Tarotem wymaga wielu ćwiczeń, samozaparcia i pokory. Ja zajmuję się kartami już ponad 5 lat, a ciągle mnóstwo nauki przede mną. Jest to jednak wiedza nieoceniona w codziennym, zwykłym życiu.

Namawiam. Człowiek w ogóle, a być może już szczególnie ten dzisiejszy Ja zatopiony w oceanie możliwości, wyzwolony z kultury powinności. Większość z nas była kiedyś zagubiona lub okresowo bywa zagubiona nie wiedząc kim właściwie jest, co tak naprawdę chce osiągnąć i jak. Tarot pomaga się w tym wszystkim odnaleźć. Czym zająć się w życiu? Czy on mnie kocha? Największa trauma z dzieciństwa? Dlaczego nie mam pracy? Na te i inne pytania pomoże nam odpowiedzieć właśnie Tarot.

Popularnym zastosowaniem tych kart jest przewidywanie przyszłych wydarzeń. Sama też tak robię, ale tak naprawdę to najgorszy ze sposobów, ponieważ nasza przyszłość nigdy nie jest do końca przesądzona. Dlatego nie o tym będę dla Was pisała, od prób przewidywania przyszłości można się w najlepszym przypadku uzależnić. O wiele lepiej jest skupić się na teraźniejszości, na TU i TERAZ. Najwartościowszym zastosowaniem Tarota jest odkrywanie samego siebie. Tarot pomoże nam odkryć nasze ograniczenia, marzenia i blokady. Odróżnić nasze prawdziwe pragnienia od tych, które wtłoczyli nam rodzice i środowisko. Znaleźć pomoc i wskazówki. My „tylko” musimy postawić odpowiednie pytanie i być gotowymi na odpowiedź. Sama doskonale wiem, jak trudne bywa to „tylko”, ale z tym również pomogę Wam sobie poradzić.

Jak?

Odczytywanie Tarota jest intuicyjne. W ogromnym uproszczeniu cała „procedura” polega na:

1. Skonkretyzowaniu jednego, bardzo dokładnego pytania. Internet roi się od „wróżek” obiecujących Wam zdradzenie wszystkich szczegółów Wszechświata, Wy tylko mówcie, „Tak, chcę wiedzieć”, a one już wiedzą nie tylko co chcecie wiedzieć, ale i to wszystko co wiedzieć chcecie w najdrobniejszych szczegółach. Nie wierzcie w takie rzeczy i jeśli tylko ktoś Wam obiecuje podobne bzdury, uciekajcie, bo to oszuści. Dobra, znająca się na rzeczy wróżka nigdy nie będzie Was straszyć, ani pozować na wszechwiedzącą, ale pomoże Wam odkryć przyczyny problemów i źródła sytuacji i podpowie, co robić aby osiągnąć upragnione cele.

2. Kiedy mamy już pytanie musimy sobie szczerze odpowiedzieć, czy naprawdę chcemy znać odpowiedź. Niby oczywistość, a jednak ludzie zwykle nie są gotowi na własną prawdę. A w takiej sytuacji nie ma siły, aby poznać odpowiedź. Albo będzie jak w „Autostopem przez Galaktykę”, kojarzycie historię superkomputera, który zapytany o sens życia po milionach lat wypluł z siebie „42”?

3. Przygotowujemy siebie i karty Tarota, (o tym jeszcze będzie). Z potasowanej całej talii lub tylko Arkanów Wielkich losowo wybieramy potrzebną nam ilość kart (o tym też będzie w przyszłości).

4. Wylosowane karty interpretujemy (tak, będzie o tym) pod kątem pytania i w zależności od siebie tak, by stworzyć spójną odpowiedź. To najtrudniejszy etap. Mówimy cały czas o rozkładaniu kart w analizując wydarzenia teraźniejsze, obecną sytuację i w takim przypadku interpretacja ma dużo wspólnego z grą w skojarzenia, czy interpretacji własnych snów.

 

Obecnie istnieją setki, jeśli nie tysiące rozmaitych wersji talii Tarota, z których wszystkie zachowują jednak ogólne cechy, które opisałam na początku. Poszczególne talie różnią się estetyką, sposobem przedstawień ikonograficznych. Niektóre z nich są bardzo „rozrywkowe”, ładne lub ciekawe i służą głównie do celów kolekcjonerskich ocierając się o sztukę. Inne stworzono z myślą o odczytywaniu przeszłości lub przyszłości, ale znajdziemy także spory wybór talii przeznaczonych specjalnie do zgłębiania świata własnej duszy.

 

O różnych taliach jeszcze będzie, ale już teraz możecie pooglądać jak bardzo są różnorodne na stronie Aeclectic.net

 

Nie spodziewałam się, że napisanie tego posta będzie tak trudne! Tyle jest ważnych informacji, a tak mało miejsca. Tyle jest jeszcze do powiedzenia! Dlatego standardowo zwracam się do Was z pytaniami:

  • Czy którąś ze spraw wytłumaczyłam Waszym zdaniem zbyt zawile lub zbyt ogólnikowo? Dopytujcie w komentarzach. Jeśli z jakichś powodów macie opory zadawać pytania tutaj, możecie wysłać mi mejla lub prywatną wiadomość na fb.
  • Czy czymś Was zaskoczyłam? Jaki był Wasz obraz Tarota przez przeczytaniem postu?

Czekam za Wsze reakcje, a już za dwa tygodnie rozprawię się z mitami dotyczącymi Tarota, a za kolejne dwa napiszę Wam Jak Zacząć swoją przygodę.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • Tarot to okultyzm w czystej postaci. Ja trzymam się już od tych tematów z daleka, co i innym polecam. Jak się domyślam, mój punkt widzenia będzie jednym z mitów, z którymi się uporasz za dwa tygodnie 🙂

    • Tak, dokładnie. Ale jeśli będziesz bardzo chciał, to specjalnie dla Ciebie napiszę kiedyś krótki poradnik, jak wywołać Szatana w trzech krokach.
      A w ogóle to już wróciłeś? Przecież miałeś sprawdzać na mapie jak wielki jest Pekin, czyżby nie aż tak?

      • Nie musisz. Mam lepsze, sprawdzone źródła 🙂
        Taka bajeczka: Małe miasteczko. Młodzież się bawi w takie tam spotkania III stopnia. Czarna msza. Ktoś fachowo pomaga. Wszystko wychodzi lepiej, niż się spodziewali. Do pół roku fala samobójstw, psychiatryk. I kilka innych spraw, niczym ze średniowiecza. Kilku niedowiarków się nawraca w ekspresowym tempie. Ot, życie. Czasem brak wiary w wiekowego, cwanego aligatora w mętnej wodzie nie chroni przed staniem się smacznym kąskiem 😀 Ale nie spotkałem jeszcze nikogo, kto by uwierzył, bez zobaczenia i dotknięcia. Nieważne, dobrej zabawy.

        Sprawdzałem jak wielki jest Pekin, zgubiłem się na amen. Po 2 godzinach błądzenia po necie, tubylec powiedział mi: 关闭电脑白痴

        Posłuchałem rady i proszę… Od razu wrzuciło mnie na Twój blog 🙂

        • Przypomniales mi była współlokatorkę, co ważne, rosyjskojezyczną Ukrainkę, która we wczesnej młodości bawiła się w wywoływanie Puszkina. Ze strachem w oczach opowiadała. Dlatego tez nikogo do zabawy z Bytami nie zachęcam, to się robi na własną odpowiedzialność. Inna sprawa, że nie tak łatwo coś wywołać, często wystarcza samo siedzenie w lesie i autosugestia, o której pisze Katsunetka.

  • Natalia

    Dopiero za dwa tygodnie…? No nieee! To chyba w międzyczasie poproszę Cię o postawienie Tarota… pewnie kilka razy 😛 Super sprawa, z tego, co piszesz, bardzo intrygujący temat!

    • Tak, za dwa tygodnie, ponieważ za tydzień będzie o czakrach. Żeby było w kratkę, tydzień ogólnie o rozwoju duchowym, tydzień konkretnie o Tarocie.

  • moim zdanie nie każdy nadaje się do stawiania tarota i raczej potrzebny jest talent, intuicja, a nie czysta praca rzemieślnicza. Będąc rzemieślnikiem w tarocie można naprawdę kogoś skrzywdzić. Pół biedy jeśli tylko siebie.

    • Będę się upierać, że Tarot leży w granicach w granicach naprawdę każdego. No i ja tutaj nikogo nie będę namawiać ani do stawiania innym, (tym bardziej na początku!), a już na pewno nie go czerpania z tego jakichś zysków.

  • Nie przekonuje mnie to, ale opinie o okultyzmie sa lekko przesadzone ;p

    • A mogłabyś sprecyzować, co dokładnie Cię nie przekonuje? Nie wiem, do czego odnieść Twoją wypowiedź.

  • Klaudia Chrapko

    Ja od tarota też trzymam się z daleka chociaż zawsze byłam ciekawa co to jest a teraz w sposób przystępny mi to wytłumaczono (oczywiście wiedziałam tyle co wszyscy, że to stawianie kart przez cyganki itp.) Jednak nie wiedziałam, że nie trzeba mieć, żadnych zdolności, że są to jakieś schematy. Tu mnie masz! Nagłówek masz ciekawy ja od linkowania u Beaty oto adres mojego bloga http://zakryteslowami.blogspot.com będziesz mile widzianym gościem jeśli uznasz to za spam to przepraszam

    • Zwróciłaś mi uwagę, jak wielu spraw jeszcze nie wyjaśniłam. Tarot nie ma nic wspólnego z cygankami, one używają zupełnie innych kart. I nie każde karty do wróżenia są kartami Tarota. I o jakich schematach piszesz?

      Pozwól, że zapytam, dlaczego trzymasz się z daleka skoro nie wiesz co to?

      I wolno u mnie linkować.

      • Klaudia Chrapko

        Po prostu kiedyś postawiono mi karty i okazało się że nic się nie sprawdziło. A o schematach piszę bo napisałaś że nie trzeba miec talentu do tarota a jednak niby potrafią coś tam z nich odczytać dlatego myślałam, że postępuje sie wg reguł schematów 🙂

        • Nie, że nie trzeba mieć talentu, tylko, że każdy jest się w stanie tego nauczyć. Zaraz biorę się za redakcję tekstu, tak, żeby zniknęły niejasne miejsca, które m. in. Ty pomogłaś mi znaleźć.
          Broń Jehowo, nie ma żadnych schematów i nie chciałabym, żeby ktoś takie rzeczy myślał po przeczytaniu mojego tekstu.
          A karty stawano Ci na poważnie, czy w zabawie i kto to robił?

          • Klaudia Chrapko

            Tak na wstępie nie jestem świadkiem czy jak oni się tam nazywają, schematy zawsze myślałam, że są skoro można się tego nauczyć. Karty stawiano mi na poważnie nie wiem 10 lat temu chyba, babcia wierzyła w takie rzeczy więc poprosiła kogoś żeby to zrobił, nie wiem kim była ta kobieta. Długa suknia masa biżuterii itp coś ala cyganka lub wróżbitka stąd moje przekonanie. Wróżba była pomyślna oczywiście i ważna dla babci bo miałam problemy ze zdrowiem (wiem, że na to karty nie pomogą ale ona uważała, że wróżba to połowa sukcesu jeśli jest dobra). Potem babcia chodziła po te wróżby, namiętnie wręcz, ja nie chciałam burzyć jej złudzeń Teraz sięgam po karty tylko dla rozrywki i stawiam pasjanse

          • Nazywają się Świadkowie Jehowy, a taka uwaga na marginesie, pisanie ” czy jak oni się tam nazywają” jest lekceważące i obraźliwe. To często fantastyczni ludzie, a ich Organizacja ma też swoje plusy.

            Ale wracając, zapytałam o to kto stawiał, bo ludzie często nie odróżniają „wróżb” dla zabawy i „prawdziwych” z tego wynika potem masa nieporozumień. Co nie znaczy też, że każda osoba obiecująca coś zrobić „naprawdę” jest do tego kompetentna, a oszustów niestety nie brakuje. Ja dmuchając na zimno radzę nie prosić nikogo o karty, a już na pewno kogoś niepewnego.
            W stwierdzeniu, że każdy może się nauczyć nie ma nic o tym, ze każdy umie. Mam nadzieję, że mój cykl choć kilku osobom przejaśni te kwestie, bo też czym większa świadomość społeczna, tym mniejsze pole do popisu dla rozmaitych oszustów.

          • Klaudia Chrapko

            Mówiąc o tym że nie wiem jak się oni nazywają nie zamierzałam nikogo obrazić ani żadnych uczuć religijnych naruszać, nie znałam dokładnej nazwy po prostu. Nie było to moim zamierzeniem i też nie jestem wrogo do nich nastawiona, jeśli odniosłaś takie wrażenie to przykro mi a co do tematu to przytoczyłam Ci swoją historię i masz rację, że zależy wszystko od tego jak przyswoi się tę wiedzę i chwała Ci za taki cykl bo to na pewno będzie dla ludzi przestrogą Pozdrawiam 😉

          • Domyśliłam się, że nie miałaś nic złego na myśli w sprawie Świadków Jehowy, chciałam tylko zwrócić uwagę na problem. Również Cię pozdrawiam! <|;^*

  • Jestem zafascynowana tarotem od dawna. Będę wyglądać kolejnych tekstów z tego cyklu:)

    • Cieszę się bardzo, bo podejście „nawet tekstu o tym nie czytam, bo to zuo” juz mnie zaczynało gnębić.

      • Ludzie boją się rzeczy, których nawet nie znają. I często w tych kwestiach przyjmują cudzy punkt widzenia.

        • Ludzie boją się też poznawania. A ja też mam uczulenie na lekceważenie mojej pracy.

  • Ciekawe… Nawet wierzę w moc tarota, a w zasadzie autosugestię, bo dla mnie własnie na tym polega jego magia. Chętnie jednak więcej poczytam o tym. Z jakiej strony by na to nie spojrzeć jakąś droge nam to wskazuje, a tylko od nas zależy co z tym zrobimy.

    • Autosugestia? Autosugestia jest wtedy kiedy wmawiamy sobie jakiś nieuzasadniony najczęściej stan rzeczy, wiec tutaj nie może być o niej mowy.
      I niestety, powtarzam, nie będę pisać o przewidywaniu przyszłości.

      • Dlaczego nieuzasadniony od razu? Tarot to przecież tylko wytyczne, jakieś naprowadzenie na coś, własnie nie konkretne powiedzenie, że to się wydarzy w przyszłości. To jest autosugestia, bo od nas zależy na ile w te podpowiedzi uwierzymy i na ile będziemy chcieli aby własnie to w naszym życiu się stało. Często dzieje się to nieświadomie dla nas, a potem mówimy „tarot to przepowiedział”.

        • No nieuzasadniony, bo Tarot niczego nie przewiduje, to tylko karty. Rację masz w tym Tarot nie daje nam konkretów, tylko archetypy i skojarzenia i to od nas zależy ich odczytanie. Dlatego, moim zdaniem, błędem jest proszeni osób trzecich o pomoc w interpretacji rozkładu, który ułożylismy.

          Głównie chodzi mi więc o samo słowo i jego kontakcie z przyszłością, a ja nie chce w tym cyklu utożsamiać Tarota z przewidywaniem przyszłości, a chcę pokazać zupełnie inne zastosowanie tych napietnowanych kart. To o czym chce pisać ma więcej wspólnego z gra skojarzeniowa i jest dość psychologicznym podejściem.

  • Dzięki za posta, oto mój świat 😀 Robi się ciekawie i czekam na więcej 🙂
    Pozdrawiam.

    • Również dziękuję, będzie więcej <|;^*

  • Niezuoawy tekst 😉 Bez magii, prosto . Teraz wiem co jem. 😉 Nadal pozostaję sceptyczny wobec tematu karty opowiedzą Ci przyszłość, ale z nową wiedzą. 🙂

  • Mnie jakoś tarot nie pociąga, ale wpis interesujący. Pozdrawiam 🙂

  • Fajnie opisałaś tarota. Powiem Ci szczerze, że mnie kiedyś ten temat niesamowicie interesował. Chociaż mój tata nadal twierdzi, że to diabelstwo i można sprowadzić na siebie nieszczęście 😉 Taki zabobon trochę. Chciałabym się kiedyś nauczyć, ale w interpretowaniu nigdy nie byłam dobra 🙂

  • Tarot pociągał mnie od zawsze. Od kilku lat równiez mam swoja talię. Chętnie dowiem sieczegoś równiez od Ciebie bo człowiek przeciez uczy się całe życie .

    • Cieszę się bardzo <|:^*

Close