Wiedźma Wie

Tarot: Mity & Głupoty

Wiedźma 3 października 2015 Tarot 34 komentarze do Tarot: Mity & Głupoty

cyganka-ii-4

Na dobry nowy początek jeden z najdłużej obiecywanych Wam wpisów, czyli fakty i mity o Tarocie. W pierwszym wpisie z tej tematyki pisałam Wam czym w ogóle Tarot jest. Z pojawiających się pod nim komentarzy, a także komentarzy na krasnoludkowym fanpejdżu wynotowałam sobie 11 najczęstszych mylnych wyobrażeń o Tarocie, z którymi chcę się dzisiaj rozprawić.

Tarot dobrze się już zadomowił w naszej kulturze i popkulturze, chyba każdy zna to słowo i z czymś ono mu się kojarzy. Bywa, że z czymś całkiem innym niż powinien. Jeden z moich absolutnie najulubieńszych pisarzy, Andrzej Pilipiuk poczynił wzmiankę o Tarocie w swoim najnowszym zbiorze opowiadań Reputacja. Felerne opowiadanie nosi tytuł Wielbłądzie Masło i jeden z jego bohaterów takiego Tarota raz stawia. Ale to nie jest Tarot, to nawet nie jest „Tarot”, tylko bzdura od której kapcie spadają a cycki opadają! Bo kiedy się pisze o czymś o czym się nie ma pojęcia, to można by choć zrobić takie minimum pracy i wklepać hasło do Wikipedii. Tarot – 5 liter a ani Pilipiuk, ani jego edytor, wydawca, nikt, się o to nie pokusił. Więcej niż wstyd.

Tyle moich żalów nad zawiedzionym zaufaniem. Liczę, że Wy po lekturze mojego wpisu będziecie choć ciutkę bardziej rozeznani.

  1. Tarot to wróżenie z kart takie jak robią Cyganki.

    NIE. Tarot to karty i karty cygańskie to karty, ale to nie jest to samo. Cyganie postradają własny, niepowtarzalny system wróżenia ze swoich własnych kart. Dla przykładu talia Tarota składa się z 78 kart, talia kart cygańskich z 37, nie powtarza się symbolika kart i zupełnie inaczej się ich używa. Co więcej, właśnie przez to, że Cyganie mają własny system wróżebny Tarot nie cieszy się u nich popularnością, za to czasami cieszy się niesławą.

    Tarot i karty cygańskie to nie jedyne karty wróżebne, istnieje wiele innych systemów wróżebnych opartych na kartach, dla przykładu karty anielskie, czy nawet karty klasyczne – identycznie jak do gry. Bo właśnie:

  2. W Tarocie (czy innych systemach) karty do nas mówią.

    NIE. Karty nie mówią, przynajmniej nie w sensie dosłownym, to tylko taka przenośnia. Karty to narzędzie i tylko narzędzie, aż się pokuszę o klasyczny przykład z nożem. Karty Tarota są jak nóż. Jak używa się noża? Najpierw trzeba go kupić, taki odpowiedni dla naszych upodobań (drewniana rączka, plastikowa raczka, rączka powleczona gumą) i przystosowany do celów w jakich chcemy go używać, kto (no, może czasami studenci <|:^P) używałby noża do sera do obierania warzyw? Nóż po zakupie myjemy, używamy zgodnie z zasadami BHP coby sobie palców nie poucinać, po użyciu znów myjemy i na koniec odkładamy w specjalne miejsce zamiast rzucić na podłogę, czy włożyć do buta. Tak samo jest z Tarotem, najpierw kupujemy odpowiednią talię, taką z obrazkami, które nam się estetycznie spodobają (jak to się potocznie mówi „przemawiają” do nas” <|:^P) a także odpowiadające pytaniom jakie chcemy stawiać. Każdy ma jakiś swój profil zainteresowań życiowych, ktoś nastawiony w życiu na poszukiwanie miłości rzadko skusi się na talię z obrazkami duchów tylko wceluje raczej w jakieś kwiatki. Karty oczyszcza się w szczególny sposób, (akurat nie koniecznie, ale o tym może innym razem) i używa się w szczególny sposób a nie rozsypuje po podłodze i patrzy „co wyjdzie”. No i przechowujemy swoją talię w bezpiecznym miejscu. Do narzędzi zawsze należy odnosić się z szacunkiem. A karty Tarota to narzędzie ułatwiające rozmawianie z samym sobą.

  3. Tarot przedstawia nam prawdy, których nie chcemy znać.

    Nie. Skoro za pomocą Tarota rozmawiamy ze sobą to i w ten sposób mówimy sobie tylko to co wiedzieć potrzebujemy bądź chcemy. Sprawy mocno wypierane, które odsuwamy od siebie jak najdalej zostają poza naszym zasięgiem tak długo aż nie uznamy, że jesteśmy gotowi się z prawdą zmierzyć. Fakt, ona czasami bywa dla nas bardzo niewygodna i bolesna. Ale kiedy ją już przetrawimy, będzie tylko lepiej. Poza tym Tarot równie często jak o prawdach niewygodnych informuje nas o tych, które cieszą.

  4. Tarot działa tylko, jeśli się w niego wierzy.

    Nie. Działa i już. Chyba, że nie chcesz ze sobą rozmawiać. Albo bardzo usilnie chcesz uważać, że nie działa. Poznałam dziś fascynującą historię dziewczyny, która wierzyła, że ma zepsuty kontakt do prądu a po prostu spaliła jej się żarówka w lampce. Tu jest tak samo.

  5. Przez Tarota budzie sobie wkręcają różne rzeczy.

    Nie. Chociaż czasami wkręcają sobie coś przez wróżki, a już na pewno przez złe wróżki. Dlatego ja Was namawiam tylko do samodzielnego posługiwania się Tarotem, pisałam już, ze to umiejętność do opanowania dla każdego, wystarczy poświęcić trochę czasu i chęci. Inna sprawa to:

  6. Nie ma żadnego przeznaczenia.

    Tu mi, jak każdemu z nas zresztą, brakuje kompetencji, żeby napisać jednoznaczne tak/ nie. Ja uważam, że z przeznaczeniem jest jak z rozkładem autobusów, czyli, że jakaś trasa jest wyznaczona, ale zawsze można ją zmienić. A jak się ma przeznaczenie do Tarota? Tarot (czyt. my sami posługując się nim) nigdy nie mówi „to zdarzy się na pewno”, takie rzeczy może nam powiedzieć wróżbita Maciej. Tarot nam powie co było i jest i co na tej podstawie MOŻE być. Wiedza na czym stoimy i na co się zanosi. Tyle i aż tyle.

  7. Żeby posługiwać się Tarotem trzeba mieć specjalne zdolności.

    NIE. Wspominałam już o tym wielokrotnie, że Tarot to umiejętność do wyćwiczenia dla każdego. Trochę jak z tańcem, każdy może nauczyć się tańczyć, ktoś szybciej i z większą gracją, ktoś wolniej. Ktoś zostanie mistrzem świata, ktoś inny nie wyglądając jak porażona kaczka nie podepcze wujka Zdzisia na weselu. A jeszcze ktoś inny nigdy się nie nauczy, bo po prostu nie chce lub jest zbyt leniwy. Do samodzielnego stawiania Tarota trzeba tylko trochę czasu, trochę praktyki i dużo zaufania do samego siebie.

  8. Tarot jest niebezpieczny

    NIE. Ale to narzędzie dla dorosłych, świadomych i odpowiedzialnych ludzi. Jak w posługiwaniu się każdym innym narzędziem trzeba przestrzegać podstawowych zasad BHP. Według mnie największe niebezpieczeństwo i bardzo realne jest takie, że się uzależnisz i na wszystko będziesz stawiać karty, nawet na to, czy na śniadanie lepiej kupić bułki, czy chleb. Dlatego trzeba pamiętać, że to nie karty do nas mówią tylko my sami za ich pośrednictwem, odpowiedzi, które wyczytujemy z kart są w nas cały czas. A karty to karty, kawałki zadrukowanego papieru. Nie chodzić do wróżek. I przede wszystkim, ale to przede wszystkim ufać sobie.

  9. Biblia zakazuje jakichkolwiek wróżb.

    PRAWDA. Tak samo jak zabierania kobietom głosu publicznie i paru innych fajnych rzeczy. A moją babcię kiedyś ksiądz nauczył wróżyć z Biblii właśnie. Otóż: trzeba wziąć do ręki Biblię, zamknąć oczy, postawić Biblię pionowo na płaskiej powierzchni i puścić tak, żeby sama się otworzyła. Potem nadal z zamkniętymi oczami celujemy gdzieś palcem. I to zdanie, na które trafiamy to jest komunikat dla nas od Boga. Co na to wszystko Bóg? Jak z nim ostatnio rozmawiałam to miał serdeczny ubaw z ludzkości.

  10. Tarot to wynalazek Szatana.

    Uhum. Zupełnie tak samo jak PolSAT(an), Internet z gołymi babami, Lobby żydowsko-gejowskie i modyfikowana kukurydza.

  11. Tarot to jakaś czarna magia i w ogóle głupoty.

    No, ja właśnie tak myślę o matematyce… A jednak czasami trzeba coś policzyć.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

  • Kiedyś miałam iść by poznać swoją przyszłość, podobno karty tarota nie kłamią, ale jakoś tak wolę nie wiedzieć 🙂

    • Jak pisałam to nie jest tak, że karty znają Twoją przyszłość, one Cię informują o możliwościach wokół. Czasami też ostrzegają, hipotetycznie to oczywiście możliwe, ale nawet z czytania nie znam przypadku, żeby karty komuś pokazały, że jutro umrze <|;^)

  • Mam nadzieję, że będziesz więcej pisać o tym Tarocie, bo się zaciekawiłam. W latach wczesnonastoletnich miałam chwilową zajawkę na Tarot, nawet miałam karty i książkę do nich. Była napisana dość poetyckim językiem i nie wiem, czy zrozumiałam z niej cokolwiek. Parę razy próbowałam coś tam z nich stawiać i wychodziły mi z tego jakieś niestworzone opowieści. Wszystko razem miało jednak coś ciekawego w sobie i skoro temat powraca to chętnie poczytam:)

    • Obiecuję kontynuować. Jeszcze mi sekundę temu Króliczek Doświadczalny podrzuciła wspaniały pomysł na post. Chociaż chyba najpierw napiszę „Jak zacząć”.

  • Przebierałam nóżkami w oczekiwaniu na kolejny wpis o tarocie. Pytanie mam – gdzieś kiedyś zetknęłam się z informacją, że dawniej kart do tarota używano do gier towarzyskich. To prawda? Coś wiadomo Ci na ten temat?
    Mnie marzy się tarot smoków – pewnego dnia kupię sobię taką talię. To właśnie smoki najbardziej do mnie przemawiają.

    • A, zapomniałam dodać: bardzo podoba mi się nowa szata graficzna bloga;)

      • Dziękuję, bardzo się cieszę! <3

    • Odpowiedziała Ci Króliczek Doświadczalny, a ja uzupełniłam jeszcze pod jej komentarzem. To tak, żebyś znalazła info <|:^*

  • Co do punktu 8, znałam kiedyś taką osobę w czasach kiedy sama stawiałam Tarota, która chciała ode mnie rozkładów niemal na każdą okazję i przy podejmowaniu każdej decyzji. Co ciekawe, był to facet. Dziś pewnie ma abonament u wróżbity Macieja.

    • Może mu przeszło…
      Nie wiedziałam, że stawiałaś Tarota! Było bardzo ciężko stawiać innym? Ja póki co robię to rzadko, staram się raczej ludzi zachęcać, aby sami się tym zainteresowali jeśli potrzebują. Wydaje mi się, że trzeba być naprawdę bardzo pewnym siebie w kartach, żeby stawiać komuś. To przecież ogromna odpowiedzialność.

  • Racja. Ale ja dodam, że mnie się zdarzyło „grać” / bawić się kartami tarota całkiem niedawno. Jeśli nie traktować kart „zabobonnie” to przedstawiają ze sobą niezliczoną ilość wykorzystań.
    (Pomimo tego, że piszę „Tarot to tylko karty” to jednak samowolnie piszę tą nazwę z dużej litery i też do wszelkich zabaw polecam użyć innej talii już tej do rozkładów.)

  • Dzięki za info!

  • Myślę, że dobrze zrobiłaś jeśli w takiej sytuacji odstawiłaś karty. Dzięki za podrzucenie artykułu, linkować u mnie można, szczególnie w temacie.
    I jeszcze dzięki za podrzucenie tematu na post, bo przyznaję, że przedstawienia historii Wielkich Arkanów nie planowałam, a to przecież świetny pomysł. Muszę tylko wymyślić jakąś najbardziej strawną dla ogółu formę na to <|:^*

  • Co do 4 i 5 punktu mam mieszane uczucia i nie uważam tego w 100% za mit. Dla mnie nadal prawdą będzie, że jeżeli w coś nie uwierzę nie usłyszę tego co jest mi przekazywane. Ciężko mi wytłumaczyć o co mi chodzi konkretnie. Może mój stosunek jest też przez ciotkę (świętej pamięci), która tarota stawiała i się wiele nasłuchałam z reszta tez o kwestii wierzenia lub nie w niego, a przede wszystkim we wskazówki jakie daje, bo przecież o to chodzi.

  • Z dużym zainteresowaniem przeczytałam ten tekst i chętnie przeczytam coś więcej, także możesz potraktować mój komentarz w charakterze mobilizującego 😀

    • Tak to jakoś jest, że za te posty o Tarocie zazwyczaj długo się zabieram. ale zobaczę, co się da zrobić <|:^*

  • Jak to mówią: „Strach ma wielkie oczy” <|:^)

  • Bardzo ciekawy artykuł do tej pory o tarocie nie wiedziałam właściwie nic 😃

  • Kurcze, ja jakoś się chyba boję takich wróżb, z kart Tarota, wróżek czy czego tam jeszcze… Ale rozwiałaś wiele wątpliwości, nie wiedziałam, że Tarota można się samemu nauczyć. Ciekawy wpis, może więcej osób zainteresuje się tą tematyką dzięki Tobie 🙂

    • Taką mam nadzieję <|:^)

  • no nic, czas się przełamać i zadzwonić do wróżbity Macieja.

    • Do niego akurat nie koniecznie. Raczej kupić własne karty <|:^P

  • Bardzo ładnie napisane 🙂 Dla mnie matematyka to też magia i to na dodatek czarna…. Bardziej już zrozumiały jest Tarot, A skoro matematykę da się poskromić to tarota też.

  • Nigdy nie wierzyłam w żadne wróżby i przepowiednie, ale wiem jedno czasem wiara potrafi działać cuda.

  • Ida Żmiejewska

    A ja wierzę tarotowi. Od jakiegoś czasu próbuję się z nim zaprzyjaźnić, co łatwe wcale nie jest (musiałam zmienić talię, bo z pierwszą, którą zakupiłam zupełnie mi nie szło) i generalnie zgadzam się z Twoimi opiniami. Tylko czasem się zastanawiam, ile jeszcze mi zajmie zapamiętanie i zrozumienie tego wszystkiego? 🙂 Pozdrawiam serdecznie. I.

    • W najbliższych dniach pojawi się tutaj wpis z moimi radami jak zacząć pracę z Tarotem, może będę Ci jakoś pomocna. Zapytam z ciekawości jaką miałaś tą pierwszą talię?
      Moją pierwszą był klasyczny Waider, który jest dość brzydki na moje poczucie estetyki, ale całkiem przyjemnie mi się z nim pracowało. Z czasem odkryłam, że właśnie z tą talią najlepiej pracuje mi się z uczuciami. Z czasem kupiłam również Initiatory Golden Dawn, której przy pierwszej próbie oczyszczania mało nie spaliłam… I mogłabym tak opowiadać, sens mojego bajania jest taki, że z każdą talią trzeba się dotrzeć, nie wiem, czy to kwestia samych kart, czy człowieka, ale każdą talię trzeba traktować inaczej. A niektóre w ogóle nam nie leżą.
      Życzę Ci powodzenia w pracy z Tarotem, bo zdecydowanie warto!

      • Ida Żmiejewska

        Ten pierwszy to był tarot Waite’a i kompletnie mi nie leżał. Do tego stopnia, że nie miałam ochoty nawet brać go do ręki. Poszłam więc do sklepu, gdzie spędziłam grubo ponad godzinę przy półce z kartami, oglądałam wszystkie talie po kolei i czekałam aż zaiskrzy. Zaiskrzyło z Illuminati. 🙂
        A na wpis czekam z niecierpliwością.

  • Haha, bardzo fajny tekst 🙂
    Lubię tarota, lubię też karty Lenormand. Z tą różnicą, że tarot wydaje mi się zdecydowanie bardziej… dojrzały? Po prostu bliższy 🙂

  • 9,10,11- rozwaliły mnie totalnie!! Krasnal ja uwielbiam Twoje poczucie humoru!! 😀
    ps.No dobra, juz sie nie boję 😉

  • Bardzo fajnie napisanie. Bez „przerostu” a trafiajac w sedno 🙂

Close