Wiedźma Wie

Tarot: Wyznania najgorszej tarocistki w Polsce

wiedźma wie

wiedźma wie

wiedźma wie

Najgorsza tarocistka w Polsce to ja. Tak ja. Poczekajcie do końca tekstu zanim zaczniecie protestować.

Obchodziłabym teraz rocznicę prowadzenia działalności jako warszawska tarocistka, gdyby nie to, że już pół roku od ruszenia miałam ten pracy dojść. Tarot to wspaniałe narzędzie pomagające spojrzeć dalej i głębiej przez warstwy życia, jest jak kompas i mapa równocześnie, bo wskazuje nie tylko kierunek, w którym zmierzamy i drogę do upragnionego celu, ale dzięki niemu dowiadujemy się też co dzieje się wokół nas i odpowiada na pytanie „a co by było gdyby?”. Tarot chyba jako jedyny daje możliwość poznania odpowiedzi na gdybanie. Uwielbiam Tarota i uważam za jedną z najwspanialszych rzeczy w moim życiu, że nauczyłam się nim posługiwać.

Niektórym wyda się to niewiarygodne, ale do rozpoczęcia tarotowej działalności namówił mnie trener od biznesu, taki prawdziwy, w garniturze, modnej koszuli i biorący dużo pieniędzy za godzinę spotkania. Przemawiać za tym miały trzy powody, pierwszy taki, że na wszelkie usługi ezoteryczne jest zdecydowany i niesłabnący popyt. Drugi taki, że są to usługi potrzebne i pożyteczne. I w końcu trzeci, że stawianie Tarota to coś, co potrafię dobrze robić.

Miał być życiowy i biznesowy sukces. A jest?

Sposób w jaki ja widzę Tarot – jako narzędzie do rozwoju i KSZTAŁTOWANIA własnej rzeczywistości okazuje się być w Polsce mało popularny. Zbyt mało popularny. Wielkimi literami napisałam słowo „kształtowania”, bo właśnie do tego Tarot służy najlepiej. Przewidywanie przyszłości z jego pomocą jest… w najlepszym razie sztuką dla sztuki o sprawdzalności rodem z powiedzenia „na dwoje babka wróżyła”. Tymczasem to właśnie przepowiadania przyszłości, takiej pewnej, na 100% głównie ode mnie oczekiwaliście. Przepowiedni, która zwolni Was z odpowiedzialności za Wasze życie. Nie mam prawa Wam tego dawać. Mogę powiedzieć jaka jest tendencja, jaka niesie Cię energia i tak, co rysuje się przed Tobą na drodze, którą podążasz. Tylko to jest zawsze możliwość, nigdy pewność i tylko od Ciebie zależy, czy zachowasz obecny tor jazdy i wydarzy Ci się to, co Ci przepowiem, czy postanowisz wybrać dla siebie coś innego.

Energia się zmieniła. Duchowe blogi, portale i grupy przepełnione są informacjami o nowej rzeczywistości 5D, wyższej wibracji, większej miłości i większej wolności. Tak, weszliśmy w piąty wymiar. To dlatego taki boom przeżywają teraz techniki kwantowe, bo to ich pole do popisu. Czasami sobie gdybam, czy taki np. dwupunkt, który też swoją drogą uwielbiam działałby w latach 50tych, gdyby był wtedy znany. Niezmiennie dusza mi podpowiada, że nie bardzo. Kiedyś, jeszcze nie tak dawno, nie było takiej wolności kreacji, prawo przyciągania nie działało w takim tempie, synchroniczność nie była aż tak dostrzegalna. Wszystko, energia była bardziej skostniała i trudniejsza do zmian. Co za tym idzie wszystkie przepowiednie były pewniejsze i bardziej dokładnie.

Tylko jak to Wam tłumaczyć? Jak o tym mówić, żebyście widzieli w tym wolność i szczęście, a nie tylko niepewność?

Uwielbiam Was, kiedy przychodzicie do mnie do wsparcie, po empowerment, mówiąc z angielska. Kiedy przychodzicie i pytacie „JAK?”.

Chce mi się płakać, kiedy przychodzicie i pytacie „kiedy?”, kiedy w Waszych pytaniach krzyczy niewypowiedziane: „jak długo jeszcze muszę siedzieć na dupie, żeby stało się to, czego chcę?”. A ja nie potrzebuję kart, żeby powiedzieć Wam: „Nigdy”.

Nie potrafię oszukiwać, czy opowiadać bajek, a za każdym razem, kiedy pozwalałam, na obie wymusić czytanie „przyszłości” w imię tego, że coś trzeba było jeść, czułam się naprawdę paskudnie.

Miałam dwoje skrajnie charakterystycznych klientów. On i ona, parka, choć byli sobie obcymi ludźmi. On chciał koniecznie dowiedzieć się, czy się rozwiedzie. Miał żonę i kochankę i nie chciał wybierać, przyszedł więc do mnie, żebym wybrała za niego. Na moje pytanie, czy chce się rozwieść stwierdził, że to ja jestem wróżką i mam wiedzieć takie rzeczy. Nie. Nie mam. Takie rzeczy tylko w bajkach. Ona była uzależniona od wróżek. Przyszła do mnie z „misją sprawdzenia” innej tarocistki, do której chodziła kilka razy w tygodniu od 5(!) lat. I przez te 5 lat dawała się mamić wizją księcia na białym koniu, którego już już miała spotkać, tylko jakoś cały czas przeznaczenie chybiało i trzeba było na nowo czytać z tych kart, kiedy znów się spotkają. Kobieta była więcej niż niezadowolona, kiedy jej wyjaśniłam jak działa Tarot i że jest oszukiwana, a ten jej książę to jest z palca, nie z przyszłości. Poszła mnie sprawdzić do innej…

Jestem najgorszą tarocistką w Polsce. Zostawiam Wasze życie w Waszych rękach. Zwolniłam, choć tak, nadal przyjmuję klientów i nie porzuciłam tego zajęcia, po prostu przeszłam na działanie „hobbistyczne”, czytam karty dla tych, dla których czuję wewnętrzne przyzwolenie zrobienia tego, dla tych, którzy wiedzą po co do mnie przychodzą i co za tym idzie, tylko dla tych, dla których mogę zrobić coś dobrego.

Mimo wszystko wciąż marzę, że nadejdzie kiedyś dzień, w którym Tarot będzie moją pracą, będę miała przytulny gabinet, gdzie będę częstowała pyszną kawą i herbatą. Gdzie każdy będzie mógł przyjść po to, czego będzie potrzebował, a ja będę w stanie mu to dać.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close