Wiedźma Wie

Pokochaj swoje piersi! Czyli dlaczego „braless”?

chodzenie bez stanika

chodzenie bez stanika

chodzenie bez stanikaJakie masz skojarzenia ze słowem stanik/ biustonosz? Dobre? Złe? Nijakie? Należysz raczej do kobiet, dla których jest tak oczywistą częścią garderoby, że mogły by w nim spać, czy też do tych, które po powrocie z miejsca publicznego do domu zdejmują go jeszcze przed butami?

Ja kiedyś należałam do tej drugiej grupy. Należałam, bo już dobrych 4 lat wybieram chodzenie na co dzień bez stanika. I spróbuję Cię przekonać, że i Ty powinnaś wyrzucić je wszystkie ze swojej szafy.

Chodzenie bez stanika?

Pamiętam swój pierwszy stanik i dzień, kiedy dostałam go od mamy. Nie jestem tylko pewna ile miałam wtedy lat, chyba 9 lub 10. Było lato i dzięki niemu czułam się taka dorosła, dużo bardziej dorosła niż inne dziewczynki. To było coś. Ale to wcale nie sprawiało, że on był wygodny. Nigdy nie nauczyłam się czuć w nim komfortowo, ani w żadnym innym. Zawsze zdejmowałam stanik zaraz po przyjściu do domu, a w zimie pod gruby sweter nie zakładałam go wcale, (co wzbudzało wśród chłopców sensację za czasów gimnazjum). Wiem, że wiele z Was robi dokładnie to samo.

Co mi dokładnie nie pasowało noszeniu stanika? Chyba wszystko. Nigdy nie przyzwyczaiłam się do uczucia, że mam coś na piersiach dokładnie tak samo, jak pomimo spędzenia 15 lat z wadą wzroku nigdy nie przyzwyczaiłam się, że mam coś na nosie i okulary doprowadzają mnie do szału. Uczucia gorąca latem. Sposób w jaki ta część garderoby odciskała się na ciele. Opadające ramiączka. Uczucie skrępowania. Do tego piersi bolały mnie zawsze przed miesiączką. A przede wszystkim to, że kiedy zdejmowałam stanik moje piersi przypominały dwa „smutne trójkąty” z sutkami ciążącymi w stronę pępka. Brrrr.

Za stanikowych czasów uważałam, że mam brzydki i niekształtny biust.

A teraz wygląda on tak, w różnych pozycjach, pod różnym kątem. Jest źle? No chyba niekoniecznie <|:^)

bez stanika

Co daje rezygnacja ze stanika?

Bo też ten post sponsoruje pytanie: „Co robisz, że masz taki ładny biust/ piersi/ cycki?”, które z racji zbliżającego się lata i noszenia coraz cieńszych ubrań słyszę teraz nawet po kilka razy dziennie. A kiedy odpowiadam, że właściwie to nic, po prostu w ogóle nie noszę stanika to mi nikt nie chce wierzyć. Ba! Niektóre posuwają się nawet do kwestionowania, czy faktycznie go nie mam! (Chociaż nikt nie jest tak odważny jak pewna sprzedawczyni bielizny z pekińskiego targowiska, która nie uwierzyła, póki nie dotknęła.)

Biustonosze służą do podtrzymywania piersi. Do tego samego służą również mięśnie klatki piersiowej, które jednak jakoś nie mogą się wykazać jeśli codziennie zakładamy na siebie dodatkowo ich protezę – stanik. Chodzenie bez stanika spowodowało u mnie większą jędrność, mięsistość, krągłość i uniesienie piersi względem tego, co było za czasów stanikowych. Zarazem też chodzę bardziej wyprostowana. Kiedyś próbując np. energicznie tańczyć, czy skakać bez biustonosza narażałam się na ból, ponieważ piersi „latały” mi wtedy na wszystkie strony. Obecnie mogę swobodnie ćwiczyć fizycznie absolutnie każdy rodzaj sportu bez stanika, nie potrzebuję do tego w żaden sposób podtrzymywać swoich piersi. Jasne, że biust mi faluje kiedy intensywnie się poruszam, jest to jednak ruch naturalny, który nie powoduje żadnych nieprzyjemnych odczuć.

Oczywiście ta zmiana nie nastąpiła od razu i trwało to jakieś kilka miesięcy zanim moje piersi „załapały”, że mają podtrzymywać się całkowicie samodzielnie, kiedy jednak już to się stało, nie trzeba im było jeszcze tego ani razu powtarzać. Za każdym razem, kiedy patrzę na piersi kobiety, która dopiero co zdjęła stanik wiem, że podjęłam słuszną decyzję.

A co z kobietami z naprawdę dużymi piersiami, który funduje im ból kręgosłupa? Tutaj przyznaję się do swojej niewiedzy. Nigdy nie miałam tak dużego biustu i szczerze nie wiem, czy i on może się podtrzymywać w naturalny sposób, czy też jednak jest za ciężki i jednak potrzebuje tej pomocy w postaci biustonosza.

A może brafitting?

W ostatnich latach brafitting, czyli profesjonalny dobór biustonosza zrobił się całkiem, całkiem popularny. Wiele jest głosów za tym, że wszystkie przeciwniczki staników biorą się z noszenia tych źle dobranych. Pewnie coś w tym jest. Odpowiednio dobrany stanik podobno jest jak druga skóra, tak, że możemy prawie zapomnieć o tym, że mamy go na sobie. Tylko po co, skoro o wiele prościej jest go zwyczajnie nie zakładać i chodzić bez.

Jest jednak wyjście dla kobiet, których piersi są zbyt ciężkie, różnej wielkości lub kobiet, które mają psychiczne zahamowania związane z chodzeniem bez stanika. Podobno bez niego jest „brzydko”, „nieelegancko”, „wulgarnie” i w ogóle „widać sutki”. Czy jednak nie uważacie za zupełnie pokręcone, że w czasach odzieżowej bezpruderii, kiedy możemy swobodnie pokazywać swoje nogi, brzuchy, plecy, ramiona i wałeczki tłuszczu, pokazanie naturalnego kształtu biustu (pod ubraniem!), którym nie są dwie odwrócone miseczki powoduje oburzenie?

A znów a propo sutków. Czy wiecie, że Marylin Monroe przyszywała sobie w bluzkach i sukienkach od spodu guziki mające imitować przebijające sutki?

Ja obecnie nie posiadam w swojej szafie już ani jednego stanika i też nie potrafię sobie nawet wyobrazić sytuacji, w której mógłby on być mi potrzebny. Chodzenie bez stanika to dla mnie oczywistość. Kiedy potrzebuję, żeby mój strój był koniecznie bezpłciowo „elegancki” i „niewyzywający”, (czyli aby moje sutki nie odznaczały się pod ubraniem) to albo ubieram podkoszulek pod bluzkę albo bolerko, czy sweterek na górę.

Najważniejsze, o miłości.

Piersi to jedne z najbardziej czułych miejsc naszego ciała i zarazem najfajniejszych, bo nie trzeba być mężczyzną, żeby wiedzieć, że piersi są super. Mam wrażenie, że dodatkowe okrywanie ich stanikiem jakoś nas upośledza na odczuwanie świata, krępuje. Pozbycie się go daje miłe uczucie pierwotnej, dzikiej wolności, bo bez stanika widzimy jakie nasze piersi są naprawdę i możemy z nimi nawiązać prawdziwą relację. Biust bez stanika przestaje być wstydliwą częścią ciała. W końcu piersi to pierwszy intuicyjny wyróżnik kobiety jako kobiety.

I wiecie jeszcze co? 30 maja obchodzony jest międzynarodowy Dzień Bez Stanika. To już w poniedziałek!

 

ROK PÓŹNIEJ:

  • Napisałam kontynuację posta, w której rozprawiam się z najczęstszymi komentarzami, które tutaj padły i dzielę się swoimi patentami na piękny biust.
  • Witaj Słońce, która również po tym poście postanowiła spróbować bezstanikowej przygody, minął już rok i teraz ona zachęca Was do tego samego. Chodzenia bez stanika 🙂

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close