Wiedźma Wie

Morsowanie. Sposób na zdrowie i piękną skórę.

morsowanie

morsowanie

morsowanie

Marzec zeszłego roku, Po kąpieli w zimnym Bałtyku.

Od trzech lat zawsze kiedy ktoś mnie pyta jaki jest mój ulubiony sport zimowy mówię, że… pływanie. I jest to całkowita prawda. Kocham morsowanie!

Morsowanie, czyli zimowe kąpiele to doskonały sposób na podkręcenie odporności, lepsze samopoczucie, więcej sił do życia i fajniejsze cycki, bo zimno cudownie ujędrnia skórę.

O co chodzi w morsowaniu? Korzyści

Tak naprawdę trudno zliczyć korzyści z lodowatych kąpieli. Moja przyjaciółka robi to, aby uśmierzyć bóle kręgosłupa, mój partner, dla lepszego samopoczucia, ja znów traktuję to jak swoistą medytację. Morsowanie wzmacnia układ odpornościowy i układ krążenia, krew zaczyna szybciej krążyć i lepiej odżywiać nasze ciało. Skóra staje się jędrniejsza. Zimna woda relaksuje zmęczone mięśnie. W krótkim czasie po morsowaniu organizm wyrzuca ogromną ilość endorfin, hormonu szczęścia, przez co temu sportowi bez przesady można przypisać działanie antystresowe i antydepresyjne! Morsowanie to także cudowny sposób na oczyszczenie duszy i spotkanie z samym sobą, bo zapewniam Was, przy wchodzeniu do lodowatej wody trudno myśleć o pierdołach, umysł automatycznie robi się pusty i skupiony. To działanie można jeszcze spotęgować krzycząc do woli podczas wchodzenia do wodyA ponadto morsując na pewno możemy liczyć na większą wiarę w swoje możliwości i ogólnie pewność siebie, no bo skoro już się przełamaliśmy…

morsowanie

Jeszcze raz w Bałtyku. Styczeń. Endorfiny już szaleją.

Właśnie, przełamywanie się. Pomimo tego, że z roku na rok morsów przybywa i ten zimowy sport staje się coraz popularniejszy, wciąż w świadomości społecznej nie brakuje mitów i nieprawdziwych przekonań na jego temat. Jak:

#To ekstremalny sport. Bzdura. Do tego sportu niemal nie ma przeciwwskazań, jest on odpowiedni nawet dla małych dzieci i osób w starszym wieku. Zalecane jest, aby ze względów bezpieczeństwa zawsze kąpać się w towarzystwie i nigdy nie nurkować pod lodem bez zabezpieczeń, jednak zimno nie jest tak groźne jak woda. Jeśli tylko zachowamy zdrowy rozsądek podczas kąpieli, tak jak i zawsze powinniśmy to robić latem, to nic nie ma prawa nam się przytrafić.

#To nie może być zdrowe. Bzdura. Morsowanie to darmowa krioterapia, w której działanie nikt nie wątpi, z powodzeniem stosują ją np. sportowcy, aby szybciej regenerować organizm po forsownych treningach i zwiększyć wydajność organizmu.

#Łatwo przy tym o zapalenie płuc. Bzdura. Zimne kąpiele zwiększają odporność, dlatego morsy choć również chorują, robią to rzadziej niż inni, a nasze choroby mają łagodniejszy przebieg.

#Zimno jest nie do zniesienia. To tylko iluzja tworzona przez nasze umysły jeszcze kiedy stoimy w ubraniu. Zapewniam Was, że w wodzie temperaturę odczuwa się zupełnie inaczej. Szczególnie naprawdę mroźną zimą, kiedy to powietrze ma minusową temperaturę, podczas kiedy woda zawsze będzie miała minimalnie 1 lub 2 stopnie Celsjusza, bo wszak w zerowej temperaturze już zamarza. Osobiście znam doświadczonych morsów, którzy latem nie kąpią się w Bałtyku, bo wtedy woda jest dla nich za zimna. Ot, „magia” różnicy temperatur. Tak, będę szczera i napiszę, że wchodzenie do wody naprawdę się odczuwa, można to jednak wspaniale wykorzystać do wyrzucenia z siebie wszystkich skumulowanych emocji, ja zawsze piszczę i krzyczę ile mi potrzeba. A później jest już okej.

Jak się za to zabrać?

Jeśli wystarczająco Was już przekonałam, że zimne kąpiele to to, czego koniecznie musicie spróbować, to czas na kilka rad praktycznych. A najważniejsza z nich mówi, że ile morsów tyle najlepszych sposobów morsowania. Lodowate kąpiele to również wspaniała lekcja słuchania własnego organizmu. Jedni wchodzą do wody na wariata, szybko się rozbierają i chlup. Inni poprzedzają zanurzenie intensywną rozgrzewką na brzegu, jeszcze w ubraniu. Jedni wolą w wodzie pływać i nurkować, krótko, ale intensywnie, bo czym więcej ruszamy się w wodzie tym szybciej się wychładzamy. Inni w wodzie tylko stoją zanurzeni po pachy z rękami w górze, ci powiedzą, że nigdy nie należy moczyć dłoni. Są fani neoprenowego obuwia i rękawic, które zabezpiecza stopy i dłonie przed zimną temperaturą. I są zagorzali przeciwnicy tych wynalazków twierdzący, że robią one więcej szkody niż pożytku. I tak dalej. Przetestowanie wszystkiego i sprawdzenie co najlepsze będzie właśnie dla Ciebie. Są morsujący krótko, na kilka razy i morsujący raz a porządnie na czas ze stoperem w ręku.

Najlepiej zacząć od znalezienia grupy osób morsujących w swoim mieście, zapewniam Cię, że jest ich na pęczki. A już szczególnie kiedy mieszkacie przy jakimś akwenie wodnym. W takiej grupie możesz liczyć na rady, wskazówki i mentalne wsparcie od bardziej doświadczonych podczas Twojego pierwszego razu.

morsowanie

Marzec tego roku. Ja zaraz po wynurzeniu. Wodospad Podgórnej, jedyny w Polsce, w którym wolno się kąpać.

Moje morsowanie zawsze poprzedzone jest rozgrzewką, krótką, ale bardzo intensywną. Biegam, podskakuję, robię wymachy. Później chlup do wody. Krzyczę i piszczę przy pierwszym zanurzeniu, ale zawsze jak najszybciej zanurzam się po szyję, to od razu zmienia odczuwanie temperatury i robi się przyjemniej. Zazwyczaj robię 2 lub trzy takie tury, zanurzam się na kilkanaście lub kilkadziesiąt sekund, wychodzę na moment na brzeg i znów do wody, gdzie przy ostatnim zanurzeniu nurkuję mocząc się cała. U mnie dopiero „morsowanie z głową” znacząco poprawiło odporność, wcześniej, morsując bez pełnego zanurzenia miałam wrażenie, że te dobroczynne działanie zimna na odporność jakoś mnie omija. Cała moja kąpiel trwa kilka minut. Moczę dłonie i stopy, osobiście jestem zatwardziałą przeciwniczką neoprenów, bo choć podczas kilku pierwszych morsować dłonie i stopy marzną tak bardzo, że bywa iż bolą jeszcze jakiś czas po kąpieli, to jednak według mnie bardzo warto te kilka razy przecierpieć, tym bardziej, że nie jest to jakiś straszny ból, raczej tylko dyskomfort. Za to dzięki temu później stopy stają się idealnym wskaźnikiem naszego czasu morsowania. Kiedy czuję, że moje stopy zaczynają drętwieć, wiem, że to koniec mojej kąpieli. A ten czas jest bardzo zależny od wielu czynników, czasem potrafię być w wodzie bardzo długo, czasem tylko kilkadziesiąt sekund. I zawsze to jest dobre. Po kąpieli ciepła czapka, ciepłe ubrania, gorąca herbata lub czekolada z termosu i do domu, pod gorący prysznic lub do sauny.

Zachęcam Cię gorąco, abyś spróbowała tego sportu chociaż raz. Choć ostrzegam, to uzależnia! Pokochał go nawet mój partner, o którym myślałam, że ucieknie z krzykiem po zanurzeniu nóg po kostki. A jednak! Pogoda ciągle sprzyja lodowatym kąpielą. Jeśli bardzo odrzuca Cię wizja wejścia do wody, na której wciąż unoszą się kawałki lodu możesz rozpocząć regularne kąpiele wczesną wiosną i kontynuować je aż do przyszłej zimy. Wyrabiając sobie nawet pływania raz lub kilka razy w tygodniu naturalnie oswoisz swoją psychikę z coraz zimniejszą wodą.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close