Wiedźma Wie

Tarot: Co jest ważne?

Cały czas w Waszych komentarzach powracają te same kwestie, te same lęki i problemy. Ja racjonalnie niby wiem, że nigdy ich z Was do końca nie wyplenię, ale mój wewnętrzny idealista karze mi chociaż próbować. To co, powtórzymy sobie parę lekcji?

Tarot to narzędzie.

Karty tarota nie mają magicznej mocy. W ogóle nie mają żadnej mocy sprawczej. Jak już powtarzałam w poprzednich wpisach z serii, Tarot to narzędzie do dokładnego wglądu w teraźniejszość. Tarot nie mówi jakie jest nasze przeznaczenie, ale w którą stronę nasze życie zmierza.

Więc zapamiętaj sobie. Jeśli 10 razy zapytasz kart, np. „Czy Ivan mnie kocha?” to on od tego nie zacznie Cię kochać. Za to Ty wyślesz do Wszechświata mnóstwo negatywnej energii lęku i niepewności przez co doświadczysz jej w życiu jeszcze więcej. I prawdopodobnie nabawisz się paranoi.

Tarot nie przewiduje przyszłości.

Tarot mówi o teraźniejszości, o tym jakie jest nasze życie teraz i jakie przejawiają się w nim tendencje. Wszyscy czujemy przyszłość zanim się wydarzy, niektórzy doświadczają tego jaśniej, inni wcale nie chcą i są głusi na ten głos. Jednak wszyscy, (o ile pozwala im na to wyznawana wiara i ideologia) po chwili zastanowienia zgodzą się z tym, że nadchodzącą przyszłość przeczuwali. Czasami problemy nas tak nie tropią, bo czujemy, że to nic poważnego i niedługo minie. Innym razem na kilka dni przed jakimś nieprzyjemnym wydarzeniem już chodzimy niespokojni. To wszystko jest w nas i Tarot pomogą to po prostu wydobyć. Ludzie świetnie skomunikowani ze sobą w ogóle Tarota do niczego nie będą potrzebować.

Ale ta zdolność wychodzenia w przyszłość to tylko jedna z możliwości Tarota. I staram się Was przekonać, że ta najmniej interesująca, bo ważniejsze jest gdzie się jest, a nie gdzie się idzie. O co pytają Ci wszyscy wybudzeni się ze śpiączki w amerykańskich filmach. Pytają: „Gdzie jestem?”. A ludzie w obliczu Tarota zachowują stanowczo mniejszą przytomności i pytają: „Gdzie będę za tydzień/ miesiąc/ rok?”.

Naprawdę nie uważacie, że sensowniej i z większym pożytkiem byłoby pytać:

Czy ja kocham Ivana? Zamiast: Czy Ivan mnie kocha?

Czego najbardziej nie lubię w swoim życiu i co w pierwszej kolejności zmienić, by żyło mi się lepiej? Zamiast: Co dobrego spotka mnie w przyszłości?

 Tarot to nie zabawka.

Tarot to mocna rzecz, potężne narzędzie wglądu w podstawy rzeczywistości. Narzędzie, które tak jak każda inna rzecz ma swoją energię i dlatego trzeba o nią dbać i okazywać szacunek. Albo uznaje się takie rzeczy za fakty albo nie zajmuje się Tarotem.

Pisałam w poprzedniej części, że każdy tarocista ma własne zasady postępowania z kartami, ale każdy je ma. Jeden patrzy na kolor obrusu, drugi zawsze kończy rozkłady układaniem kart we właściwej kolejności. Takie rytuały służą podtrzymaniu świadomości tego, co się robi, wymuszają skupienie i rozsądek. Ale nie pisałam jeszcze, że jednak są zasady uniwersalne, których przestrzegają wszyscy. Zasady służące ochronie. Bo choć nawiedzenia i opętania wskutek zabawy Tarotem to zjawisko marginalne służące za straszak, którym wymachują środowiska kościelne, to jednak to się zdarza. Niedobrze jest być głupim. Po raz kolejny porównam Tarota do noża, tak klasycznie, bo i Tarot i nóż mogą być pożyteczne, zostały stworzone jako narzędzie pomocy. Ale jednym i drugim można sobie zrobić bardzo kuku. I wcale nie potrzeba tutaj żadnych ciemnych mocy, czy Szatana. Wystarczy rozbudzona wyobraźnia, lęk i antropomorfizacja.

To nie karty się stawiają, tylko Tarocista.

Wszyscy mamy skłonność do antropomorfizowania rzeczy martwych, mówimy, ze są złośliwe. Naprawdę jednak nikt z nas nie uważa, że to klucze same się przed nim chowają. Tarota ludzie jednak zwykli traktować inaczej. Jak byt żywy i wyrocznię. Ale Tarot nie mówi, nie przewiduje, Tarot to przekaźnik. Taki telefon dla duszy. Jeszcze raz powtórzę, Tarot to narzędzie pomocne, ale nie konieczne. Narzędzie, któremu należy się szacunek. Narzędzie posiadające własną energię. Ale ciągle tylko narzędzie. (Wróć do punktu 1go). To nie Tarot coś robi, tylko tarocista, czy to w Twojej osobie, czy kogoś innego z niego czyta.

Wynika z tego wiele konsekwencji i to całkiem poważnych, mianowicie błędnego odczytania rozkładu. Popularne wśród początkujących tarocistów jest stawianie sobie kart, a później wrzucanie ich do internetu z zawołaniem „Zinterpretujcie mi!”. Niektórzy im to interpretują i zaiste, są to interpretacje czasami różniące się od siebie o 180 stopni. I tak ma być. Dlaczego, bo choć Tarot bazuje na archetypach to w jego odczytywaniu liczy się głównie własne doświadczenie i skojarzenia. Czyli dany rozkład może właściwie odczytać tylko osoba, która go postawiła. Uważam i moje doświadczenie to potwierdza, że dwójka tarocistów na pytanie X da identyczną odpowiedź Y na podstawie zupełnie innych kart.

Tarot to czasami kretyński pomysł…

Bywa… często. Branie się za Tarota w chwilach poplątania emocjonalnego, upojenia alkoholowego, czy innej nieprzytomności to zły pomysł. A nawet gorszy niż zły. Wyżej porównałam już Tarot do telefonu i zrobię to tutaj jeszcze raz. Stawianie kart, czy to samemu, czy poprzez kogoś, w stanie wzburzenia to jak próba odbycia rozmowy przez trzeszczący aparat z zakłóceniami na linii. Po prostu nic nie idzie zrozumieć. (Swoją drogą uważam, że jeśli ktoś w takim stanie trafia do wróżki, to ona powinna mu odmówić.)

A teraz sobie wyobraź sobie, że ktoś nie ma pojęcia, że coś z jego telefonem jest nie tak i w takiej rozmowie prosi kogoś np. o podanie adresu. Z dużym prawdopodobieństwem zamiast do Katowic trafi do Kutna.

Tarot powinny też sobie odpuścić osoby, które szukają nie odpowiedzi, a magicznej różdżki. Znów odsyłam z powrotem do punktu 1go.

Za karty nie powinny się też brać osoby, które nic konkretnego nie interesuje. Takie „postaw mi pani na coś dobrego”, niby można tak zrobić i niby coś taki rozkład pokarze, ale rozmyte i mało konkretne. Tarot to nie magiczna kula. W takim postawieniu ogólnym nie ma nic złego i potrafi to być fajna i inspirująca rzecz. Ale problem pojawia się wtedy, jeśli ktoś niczym rzep uczepi się takiej wróżby. A to niestety częste, jeśli to np. pierwsza wróżba w czyimś życiu.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close