Wiedźma Wie

Tarot: Jakim prawem biorę pieniądze za stawianie Tarota?!

tarot pieniądze

tarot pieniądze

 

tarot pieniądze

Co budzi obecnie największe emocje wokół kart Tarota? Mamy w końcu XXI wiek, podobno, (po raz kolejny w dziejach zresztą) czas triumfu rozumu, logiki i twardej materii. Wszystkie chcemy wolności sumienia i religii, niezależności od werdyktów mody, społeczeństwa, a nawet zdania rodziny i partnera. Tymczasem równocześnie wokół nas i wewnątrz nas kwitnie duchowość alternatywna, prywatna, osobista, płynąca jak niemal nigdy dotąd z wewnątrz zamiast z zewnątrz. I tu jest miejsce dla kart Tarota. Na rozwijającą samoświadomość praktykę własną, (do której niezmiennie Was zachęcam) i na chodzenie do tarocistek i tarocistów w poszukiwaniu dobrego słowa i rady. Tarot ma się obecnie świetnie, a to co budzi wokół niego zamieszanie to oczywiście… pieniądze.

Czy płacić za czytanie?

Ile płacić za czytanie?

Dlaczego tak dużo?

Dlaczego ja biorę pieniądze za czytanie?

Dlaczego? Dlaczego trzeba płacić i dlaczego trzeba brać pieniądze za karty?

No i oczywiście Jakim prawem ja, (czy ktokolwiek inny) mam czelność brać pieniądze za karty, skoro „dar dostałam za darmo” i „mam pieprzony obowiązek dzielić się nim za darmo”.

To tylko przykłady z pytań jakie od Was dostaję. Czasami bezsilnie podśmiechuję się w duchu, że Tarot kręci się tylko wokół pieniędzy. Bo nie dość, że pytania o finanse moi klienci zadają mi równie często jak te o związki, no to jeszcze te płatności…

Jakim prawem biorę pieniędza za stawianie Tarota?

Nadszedł czas, abym rozwiała Wasze wątpliwości w tej materii. Przyznaję, że długo dojrzewałam do napisania tego artykułu, bo temat jest trudny. Długo dla mnie był szczególnie trudny.

Zacznę z grubej rury: Za karty, ale w ogóle za pomoc MUSIMY płacić. I odwrotnie, udzielając porad, czy jakiejkolwiek formy pomocy MUSIMY za to brać zapłatę. Nie zawsze w formie pieniędzy, ale zawsze w jakiejś formie. To już jak ta płatność przebiega jest sprawą bardzo indywidualną i zależy od umowy obu stron. Trzeba jednak pamiętać, że ona zawsze być MUSI. Dlaczego? Pomagając „za darmo, bezinteresownie” tak naprawdę wcale nie pomagamy, jest to jedynie iluzja łechtająca nasze ego. Poprzez takie działanie stawiamy się ponad osobą, której chcemy pomóc, co równocześnie jeszcze ją osłabia. Bo w takim układzie to my jesteśmy ci mądrzy, zaradni i silni, a oni automatycznie ci głupsi, nieporadni i bezsilni. Słyszałyście, że nie można przejąć tego, czego nie ma się w sobie? I że zawsze pomoc musi pochodzić przede wszystkim z naszego wnętrza? Dla mnie to jedne z największych życiowych prawd, tak trudne do przyjęcia, skoro tkwienie w postawie ofiary bywa takie przyjemne…

Płacąc za usługę równocześnie ją kupujemy, czyli przyjmujemy jako swoją. Pieniądze to nasze zasoby, których używamy właśnie do pomocy samemu sobie. Banalny przykład: potrzebujemy szafki nocnej, jej zdobycie jest naszym celem. Oczywiście możemy zacząć od zdobycia drewna, ba! Możemy nawet zacząć od posadzenie drzewa, potem zrobić kurs ciesielski i taką szafkę sobie własnoręcznie zmajstrować, ale możemy też użyć pieniędzy i zapłacić komuś za jej wykonanie lub kupić gotową. To za co zapłacimy jest nasze, rada/ pomoc opłacona terapeucie, czy tarociście pochodzi od nas poprzez tę osobę. Jeszcze raz więc. Nie biorąc zapłaty za karty, stawiałabym się ponad osobą, której chciałabym niby przecież pomóc, na poziomie energetycznym robiłabym z niej kogoś gorszego, niższego, niezdolnego do pomocy samemu sobie. Tymczasem wszystko jest dla wszystkich idealne na dany moment, nawet najgorsze wydarzenia. A tarocista może tylko podpowiadać, nigdy decydować za kogoś w życiu.

Kiedy ktoś płaci za rozkład po jego odczytaniu praca jest wykonana i ludzie mogą się rozejść. Tymczasem brak tej zapłaty tworzy niezdrową energetycznie więź pomiędzy tarocistą, a klientem. Zauważyłam to po sobie, że nie biorąc pieniędzy od danej osoby zaczynałam się troszczyć i osobiście interesować jej problemem, równocześnie oczekując od osoby, której czytałam Tarota, że dokładnie postąpi według moich rad… Zazwyczaj kończyłam wkurzona na takie osoby, że nie zaczynały żyć według moich porad. To potrafi ogromnie namieszać w energiach obu osób. Nie polecam.

Branie za czytanie symbolicznego „grosika” (próbowałam! ) to tylko naiwna próba oszukania tego prawa – nie działa. Cena powinna być adekwatna zarówno dla wysiłku czytającego jak i dla pożytku, jakie odniesie osoba, która czytanie otrzymuje.

A co jeśli kogoś nie stać, aby za karty zapłacić?

Tu też ważne, jeśli kogoś nie stać, żeby przyjść do mnie na karty to dla mnie obecnie znak, że albo ten ktoś nie jest gotowy na prawdę, która się w tych kartach pokaże, albo ciągle jeszcze podświadomie przywiązany jest to tkwienia w schemacie bycia ofiarą i takie czytanie trafiłoby „jak grochem o ścianę”. Albo też, co wcale nie jest niczym złym, ja nie jestem odpowiednią osobą, aby danej osobie pomóc. Każdy ma własny styl pracy, mówienia, sposób nazywania i rozumienia pewnych spraw i nie wszystko dojdzie do wszystkich w ten sam sposób. Kwestia osobowości i tyle. Ufam, że Wszechświat wie, kogo do mnie wysyła i jeśli trafia do mnie klient, który przyjmuje moje warunki i cenę to traktuję to jako obietnicę, że mogę dla takiej osoby faktycznie zrobić coś dobrego.

Dlaczego jeszcze należy brać i płacić pieniądze za karty?

Ponieważ ten sławetny „dar”, który rzekomo posiadam ja i inni tarociści to nic innego jak wyćwiczona intuicja. Dokładnie taka, jaką ma każdy człowiek na ziemi. Czytanie kart tarota to umiejętność jak każda inna, trzeba poświęcić czas, oddanie i pieniądze właśnie, aby ją zdobić i pielęgnować. Dlatego tarociście należy się zapłata w taki sam sposób, w jaki należy się każdemu innemu usługodawcy.

Polecam Wam również z całego serca świetny tekst mistrza ustawień systemowych, Mirka Czarko, na ten sam temat: O portfelu pełnym kasy i podartych spodniach na dupie.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close