Wiedźma Wie

4 zasady tworzenia szczęśliwego związku dla przebudzonych

szczęśliwy zwiążek

szczęśliwy zwiążek

szczęśliwy zwiążek

Wchodzenie w nowy związek partnerski zawsze wiąże się z dużymi emocjami. Najpierw własne hormony fundują nam przeżycia jak w wesołym miasteczku na rollercoasterze, później, kiedy te się już nieco uspokoją, do akcji wkraczają nasze lęki i niepokoje rodem z najgłębszej podświadomości. A, że ciągle jeszcze jesteśmy w końcu zakochani i co by nie było, jest cudownie, w efekcie więc na zmianę świat przybiera lśniący brokatem, słodko-różowy kolor zatracenia w marzeniach z jaskrawym i matowym odcieniem przerażenia i potrzeby ewakuacji. Jak sobie z tym radzić? Sama jakiś czas temu stanęłam przed trudniejszym niż myślałam zadaniem pogodzenia bycia przebudzoną, świadomą kobietą, która jest w zgodzie z własną duszą, emocjami i intuicją z równoczesnym byciem zakochaną idiotką, która oddałaby wszystko co cenne za dodatkowe chwile spędzane z partnerem. Ta huśtawka prawie mnie wykończyła nerwowo i ogromnie się cieszę, że ten okres mam już za sobą. Spokojnie, mój związek ma się przy tym wszystkim coraz lepiej.

Jednak pytanie jak tworzyć zdrowy, wspierający, uduchowiony, świadomy, ekscytujący i w ogóle dokładnie taki jakiego oczekujemy i głęboko potrzebujemy, związek, wciąż pozostaje dla mnie otwarte. I pewnie długo jeszcze takim będzie. Zapewniam Was jednak, że wszystkie próby odpowiedzenia na nie prowadzą do wspaniałych doświadczeń i przeżyć. W miłości tak łatwo się pogubić. Na podstawie własnych obecnych i wszystkich minionych doświadczeń przygotowałam dla Was 4 uniwersalne zasady, które pomogą Wam pozostać na raz obranym szlaku w kierunku wspólnego szczęścia. Gotowe? Oto co warto robić, aby spełnić się w miłości:

Wybaczaj

To po pierwsze. Nie można ruszyć ku nowemu, jeśli nie opuści się starego. A przede wszystkim dotyczy się to lęków i uprzedzeń, którymi wręcz przepakowana jest nasza podświadomość. Pamiętasz tego chłopaka, który wyśmiał Cię w piątej klasie podstawówki po tym jak koledzy donieśli mu, że Ci się podoba? Tego, który wystawił Cię na studniówce. Tego mężczyznę, który zdradził. Tego, który nie stanął na wysokości zadania. Tego, który odszedł. Tego, który tak bardzo skrzywdził. Wybacz mu w końcu. Nie wszyscy są tacy. Każdy człowiek to indywidualna jednostka, suma niepowtarzalnych doświadczeń, wyjątkowy twór i jedyny egzemplarz. Tak jak nie każda kobieta jest taka sama, tak i nie każdy mężczyzna jest taki sam. Odpuść i wybacz. Wybacz poprzednim partnerom i wybacz sobie, że ich wybrałaś. Partnerzy zawsze są siebie warci. To być może bardzo źle brzmi, ale wtedy, na tamtym etapie potrzebowałaś właśnie takich związków, jakie by nie były. Przyjmij do serca bolesne lekcje i TERAZ pozwól sobie na szczęście.

Akceptuj

Wyjdź od akceptacji siebie. Jesteś właściwa taka jaka jesteś już w tej chwili. To pięknie, jeśli chcesz się dalej rozwijać, pracować nad swoją duszą i ciałem, ale naprawdę, już teraz jesteś ok. nie odkładaj spełniania na później. Szczególnie jeśli już teraz zostałaś obdarzona uczuciem. Pokochano Cię taką jaka jesteś obecnie i za to jaka jesteś. Ciebie. Nie Twój projekt na samą siebie za pół roku i trzy kolejne warsztaty z samodoskonalenia. Zaakceptuj więc siebie. Zaakceptuj i przyjmij do wiadomości, że Twój partner Cię właśnie taką akceptuje, (bo jeśli on Cię nie akceptuje to co Ty z nim właściwie robisz?) i właśnie z taką Tobą chce być. A teraz najtrudniejsze, zaakceptuj swojego partnera dokładnie takiego jaki teraz jest, nie takiego jakiego planujesz go mieć, kiedy już uda Ci się go zmienić. Jeśli nie potrafisz go zaakceptować już teraz, „kochasz go, ale…” i bardzo chciałabyś, aby on się zmienił, to nie jest najlepsza baza do tworzenia zdrowego związku partnerskiego. Czasami on ma wady, które, jeśli się w nie zagłębisz okazują się być darami dla Ciebie. Na przykład mój partner jest mocno związany z Berlinem, tak mocno, że choćby nie wiem co nie namówię go na żadną z tych eskapad daleko w świat, które siedzą mi w głowie. Jeśli jesteś ze mną dłużej wiesz ile razy przeprowadzałam się w ciągu ostatnich 3 lat. Niby marzyłam o stabilizacji, ale jakoś nie było do niej motywacji, aż pojawił się on i przyniósł mi tę stabilizację ze sobą. Zrób autoanalizę i pamiętaj, partnerzy są zawsze siebie warci.

Pozwól sobie

Próbuj nowych rzeczy. Zamiast wtłaczać się w schemat własnych wyobrażeń na temat działania związków i wcześniejszych doświadczeniach, otwórz się na nowe. Być może ten podpunkt powinnam nazwać – rozmawiaj. Bo chodzi tu o to, by być otwartym i na nowego partnera i na to wszystko, co się z nim wiąże, ale też na okazje i możliwości po drodze. Rozmawiajcie więc o wszystkim i szczerze, mów o swoich uczuciach, lękach i oczekiwaniach, ale przede wszystkim całą sobą, nie uszami, ale sercem słuchaj tego co on do Ciebie i Tobie mówi.

Pozwól sobie na szaleństwo, kreatywność i oddany, satysfakcjonujący seks. To wszystko jest tutaj. Idź na całość. Najwyżej się nie uda, ale na pewno nie uda się jeśli nawet nie spróbujesz.

Ufaj

To najważniejsze. Zaufaj. Sobie. Jemu. Miłości. Wszechświatowi, że nad Tobą i Wami czuwa. Ufaj.

Tyle i aż tyle wystarczy, aby stworzyć wymarzony, świadomy związek. Wybaczaj. Akceptuj. Pozwól sobie. Ufaj.

Wartościowe? Podziel się!

O mnie

Współczesna wiedźma bez zadęcia, miotły i miotania zaklęć. Coach holistyczny i wróżka. Wierzy w głęboką wewnętrzną mądrość w każdym człowieku i to, że życiem rządzi miłość. I to, że naszym głównym zadaniem na ziemi jest doświadczać i dobrze się bawić.

Close